Kiehl's Creamy Eye with Avocado


Witajcie kochani,

Dziś przychodzę do Was z produktem legendą :) Chyba każdy już o tym produkcie czytał i bardzo dużo osób miało okazję kosmetyk ten używać. Swego czasu było o nim głośno na blogach i Instagramie. Ja sama również go kupiłam dlatego że czytałam o nim same pozytywne opinie.
Pewnie już Wam bokiem wychodzi czytanie o nim i oglądanie go ale ja sama chciałabym dodać kilka groszy od siebie i napisać jakie są moje odczucia po styczności z nim.
Otóż jeszcze do niedawna nie dbałam jakoś specjalnie o okolice oczu. Wychodziłam z założenia że jeśli mam dobry krem do cery a problemów typu wory pod oczami czy cienie są mi obce to po co dodatkowo inwestować w tego typu kosmetyki? Bez sensu, prawda? Po drodze od tego czasu natknęłam się na trzy kremy pod oczy. Nie były to miłe doświadczenia i zniechęciłam się. Więc cholerka, po co mi ten krem pod oczy? Następnie weszło bum na punkcie kremu pod oczy Kiehl's Creamy Eye Treatment with Avocado. Myślę sobie ok, kupuje! Czy to była dobra decyzja? Otóż tak moje drogie! Dlaczego? Jest to pierwszy krem pod oczy po którym moje oczy nie łzawią a rano wstaję z pięknie nawilżoną skórą w okolicach oczu.

Jestem przed trzydziestką i myślę sobie że jeśli teraz zadbam i odpowiednio nawilżę tą strefę twarzy to zaprocentuje to w przyszłości. W tym wypadku sprawdzi się powiedzenie "Jak dbasz tak masz". Trochę informacji o naszym bohaterze :) Krem jest w słoiczku i mamy gwarancję że użyjemy go do końca bo spokojnie resztki wygrzebiemy palcem. Krem ten jest bardzo ale to bardzo wydajny. Jak go kupowałam to myślałam że taka ilość to na długo mi nie starczy ale pomyliłam się. Dziennie go używam a jego jakby nie ubywa. Niewielka ilość na opuszku palca nam wystarczy aby rozprowadzić kosmetyk na całej okolicy pod oczami. Krem nie uczula mnie, nie podrażnia, oczy mi nie łzawią. Nakładam go po kremie na noc. Rano wstaję z naprawdę dobrze nawilżoną skórą. Czuć to nie tylko na cerze ale też gdy dotkniemy tych okolic palcem to czuć taką delikatność i nawilżenie! Ogromny plus. Krem jest koloru pistacjowego trochę w kierunku żółtego, delikatnie pachnie ale szybko się zapach ulatnia.


W swoim składzie zawiera olej avocado, beta-karoten oraz masło shea. Jest dostępny w słoiczkach po 28 oraz 14ml. Ja kupiłam ten mniejszy słoiczek bo nie byłam pewna jak zareagują moje oczy a nie chciałam pieniędzy wyrzucić do koszta. Spokojnie możecie sięgnąć po mniejszą wersję bo starczy Wam na bardzo długo.
Krem ten mogę śmiało polecić. Jestem z niego bardzo zadowolona i pewnie wrócę do niego jak tylko będę miała taką możliwość. Teraz mogę napisać że rozumiem dlaczego było na niego takie bum jednak nie wierzę że nie ma innych kremów które też tak dobrze nawilżają naszą cerę w okolicach oczu. Tak więc wybaczcie że po raz setny a może i dwusetny czytacie o kremie z Kiehl's ale też chciałam dorzucić swoje zdanie na jego temat :)

Pozdrawiam Was,
A.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj,
Dziękuję za komentarz. Jestem bardzo zadowolona że poświęcasz swój czas aby zerknąć na mojego bloga.
Pozdrawiam i życzę udanego dnia,
Ania