MARZEC - podsumowanie miesiąca

Witajcie kochani,

Ostatnio zastanawiałam się czy czegoś nowego nie wprowadzić na bloga i pomyślałam że ciekawym pomysłem mogą być comiesięczne posty pt. "Podsumowanie miesiąca". Co Wy na to? Ja myślę że nawet dla mnie może to być comiesięczny rachunek sumienia. Tak więc że miesiąc marzec się kończy to przejdźmy do jego podsumowania. Podsumowanie to będzie zawierało kilka pozycji.


Marzec - jest to miesiąc moich urodzin tak więc do tego miesiąca mam ogromną słabość - wiadomo.
Mimo że to miesiąc mych urodzin to też miesiąc w którym wszystko zaczyna budzić się do życia. Pojawiają się przebiśniegi, krokusy i powoli budzą się tulipany i żonkile a że ja bardzo lubię wiosenny kwiaty tak więc ten miesiąc marzec jest dla mnie podwójnie wyjątkowy. Pojawiają się pierwsze ciepłe promyki słońca i człowiek ma więcej energii i chęci do życia. Kurczę! Ja naprawdę lubię marzec :)

  
# W miesiącu tym zaczęłam sumiennie ćwiczyć. Postanowiłam że ujędrnię uda i pośladki. Tak więc systematycznie wykonuje ćwiczenia tych partii ciała. Pomaga mi w tym filmik który znajdziecie na YouTube a dokładnie tutaj Klik. Autorem i wykonawcom jest Ewa Chodakowska. Póki co dopiero zaczęłam więc o efektach dam Wam znać w innym podsumowaniu.

# Jak już skupiłam się na mych udach to również sumiennie zaczęłam szczotkować ciało na sucho. Kupiłam sobie drewnianą szczotkę od THE BODY SHOP. Używam jej codziennie i liczę że uzyskam zamierzone efekty. Szczotka kosztuje ok 50 zł. Na początku obawiałam się że takie pocieranie na sucho szczotką będzie mnie boleć ale szczotka jest wykonana z przyjemnego włosia i nie podrażnia mojej skóry co jest dla mnie bardzo ważne.

# Jeżeli już jesteśmy przy pielęgnacji to oprócz zewnętrznej pielęgnacji wyznaczyłam sobie również cel by pić więcej wody niegazowanej. Muszę porządnie nawodnić swój organizm. Tak więc dziennie pije pół litra czystej, niegazowanej wody. Do tego oczywiście herbata, kawa i soki. Wcześniej nie piłam wody w ogóle ale moje postanowienie jest na tyle silne i dobrze mi w tym miesiącu szło. Oby tak dalej.

# Jak już jesteśmy w temacie nawadniania organizmu to polecam Wam serdecznie herbatę PUKKA Night Time. Przyjemnie pachnie, dobrze smakuje i zawiera kwiat lawendy, kwiat owsa, korzeń lukrecji, kwiat rumianku, kwiat limonki, korzeń kozłka lekarskiego oraz liść Tulsi. Możecie sobie o wpływie tych składników na nasz organizm poczytać np. Tutaj .


# Idźmy dalej krokiem pielęgnacji. Od miesiąca października do kwietnia zazwyczaj moje dłonie nie są w najlepszej kondycji. Używam bardzo dużo kremów i w miesiącu marcu towarzyszył mi krem marki NUXE. Średnio przepadam za ich produktami gdyż mają bardzo męczący, miodowy zapach jednak w tym kremie mi to nie przeszkadza gdyż szybko się ulatnia a pozostawia moje dłonie nawilżone i nie mam uczucia ściągnięcia. Tak więc mogę polecić. Napiszę pewnie o nim coś więcej w osobnym poście.

# W miesiącu marcu w mojej pielęgnacji twarzy dodatkowo towarzyszył mi olejek ISANGS o którym pisałam Wam tutaj . Kosmetyk ten niestety mi się już kończy ale sięgałam po niego bardzo często w miesiącu Marcu.

# Cały miesiąc marzec jak i właściwie luty i styczeń wieczorową porą towarzyszyła mi świeca w szkle od IKEA o zapachu wanilii. Zapach jest przepiękny a świeca długo się pali i jest wydajna. Jestem z niej zadowolona i chętnie po nią sięgam. Zapach nie jest drażniący a wiecie dobrze że ja mam problem z zapachami. Ładnie unosi się w mieszkaniu i poprawia nastrój. Nie jest też droga a starcza nam na długo. (Świeca jest na zdjęciu razem z książką, patrz niżej)

# W miesiącu marcu przeczytałam książkę pt. "Ta chwila" Guillaume Musso. Mimo że lubię książki z życia wzięte lub romansidła to ta książka mnie na tyle wciągnęła że mogę ją Wam polecić. Dobrze się ją czyta i umila czas przed snem.

  
# Co sobie kupiłam niekosmetycznego? Czas pożegnać ciepłe i grube swetry a przywitać lżejszą garderobę tak więc kupiłam sobie dwie nowe koszule i nowy cieńszy sweter. Muszę się zaopatrzyć w więcej wiosennych ubrań. A do tego dostałam w prezencie od narzeczonego nową torebkę na wiosnę z okazji urodzin Michael Kors JET SET w kolorze granatowym. Pozytywnie mnie zaskoczył :) Jestem zadowolona.

Tyle jeśli chodzi o miesiąc Marzec. Mam nadzieję że Was nie zanudziłam i dobrze Wam się czyta moje podsumowanie miesiąca. Dajcie znać czy taka forma postu Wam się podoba.

Cudownego tygodnia.
Ania.

Zmobilizuj się dziewczyno!


Cześć kochani,

Tu kontrola ! Jak Wam idzie dbanie o stopy? Pisałam Wam o moim sposobie na piękne i zadbane stopy. Post znajdziecie tutaj KLIK. Mam ogromną nadzieję że zabrałyście się do pracy a latem będziecie się mogły pochwalić pięknymi stopami. Cały czas trzymam za Was kciuki.

Dla niektórych dzisiejszy post może wydawać się oczywisty bądź dziwny a dla innych może być pomocny w wzięciu się w garść. Zapewne dla części z Was dbanie o siebie to naturalny odruch do którego Was nie trzeba w żaden sposób namawiać. Jednak są osoby dla których pielęgnacja to udręka, nie chce im się lub są znudzone. Grono osób zwyczajnie ma problem z tak prostą czynnością jak balsamowanie ciała. Niby nic a jednak.

Osoby młode nie widzą problemu. Też mi wielkie halo gdy się nie będę balsamować.
Otóż moja droga kobietko gdy jesteś młoda masz piękne i jędrne ciało ale nic nie trwa wiecznie... Niestety! Wszystko ma swój czas i jędrność naszego ciała również. Tak niewiele trzeba by zadbać o swoje ciało. Uwierz :)
Przede wszystkim powtarzaj jak mantrę że gdy teraz nie zadbasz wyjdzie to w przyszłości oraz jeśli sama o siebie nie zadbasz to nikt tego nie zrobi za Ciebie. 
Dla lenistwa nie ma usprawiedliwienia. Pielęgnacja ma być dla Ciebie czymś oczywistym, świadomym i naturalnym. To ma być odruch jak w przypadku umycia rąk po skorzystaniu z toalety.


Nie każdy lubi każdy rodzaj kosmetyku. Wiadomo. Dlatego warto dobrać kosmetyk do nawilżania ciała odpowiedni do swoich potrzeb. Ujędrniający, nawilżający, do skóry normalnej czy też bardzo suchej. W dzisiejszych czasach półki aż się uginają od ilości kosmetyków do ciała.
Ważne abyś wybrała taki kosmetyk który będzie odpowiednie dla Twoich potrzeb ale też taki którego będziesz używać z przyjemnością. Taki który na samą myśl że wieczorem go użyjesz sprawi że nie będziesz się mogła doczekać wieczoru. To ważne by pielęgnacja sprawiała nam przyjemność a nie była dla nas męczącym obowiązkiem. 
Ja osobiście lubię różne produkty do nawilżania ciała. Czy to oleje czy balsamy lub masła. Dobieram odpowiedni zapach i do dzieła. Codziennie po kąpieli czy prysznicu poświęć swojemu ciałku odrobinę czasu. Dosłownie 5 minut wystarczy byś szybciutko rozprowadziła po skórze odpowiedni kosmetyk do pielęgnacji ciała. To nic trudnego a zaowocuje, zobaczysz! Praca popłaca, czyż nie? :)

Był czas że ja również pomijałam ten krok w swojej pielęgnacji. Dużo obowiązków a mało czasu. Szybki prysznic i do spania. W miarę szybko się zorientowałam że moja skóra woła o nawilżenie. Była sucha i bez życia. Zaczęłam stosować nawilżający balsam i szybko zobaczyłam efekty. Wtedy obiecałam sobie że nic nie przysłoni mi pielęgnacji mojego ciała. Jak wyglądasz zewnętrznie odbija się na Twoim wnętrzu. Nie pozwól by cokolwiek odwiodło Cię od kilku chwil dla siebie.
Zadbana kobieta to piękna kobieta. 
Niedługo nadchodzą bardzo ciepłe dni gdzie będziesz chciała odsłonić swoje ciało. Odsłoń je i chwal się piękną i zadbaną skórą. Niech wszyscy Ci zazdroszczą! :)



Powodzenia! :)

Jeśli trafił do Ciebie ten post to proszę oznacz mnie na swoim Instagramie wraz ze zdjęciem swojego ulubionego kosmetyku do pielęgnacji ciała. Nie zapomnij o #kosmetykiwmoimswiecie #dbamosiebie
Im więcej nas będzie tym większa mobilizacja dla innych dziewczyn.

Na zdjęciu widzicie :
- Masło do ciała TBS o zapachu Passion Fruit, cena 65 zł za 200ml produktu,
- Sorbet do ciała TBS o zapachu pomarańczy cena 49 zł za 200 ml produktu,
- Balsam nawilżający Evree cena 24 zł za 400 ml produktu,
- Olejek do ciała Garnier 19 zł za 150 ml produktu,
- Balsam do ciała w kostce Orientana cena 30 zł za 6 gram produktu.

Cudownego weekendu Wam życzę!
A.

Midnight Recovery - co by tu o nim napisać?


Witajcie kochani!


Mam wolne popołudnie więc póki mogę to siadam i piszę. Później chcę jechać do IKEA więc muszę się sprężyć :)
Dziś o olejku/serum na noc od marki Kiehl's a dokładnie Midnight Recovery Concentrate. Kupiłam go w grudniu i właściwie od drugiej połowy grudnia używam ale dopiero dziś czuję się na tyle pewna by coś o nim napisać. Pewnie już Wam się brzydnie czytanie o nim ale skoro go już kupiłam to chciałabym kilka groszy od siebie o nim dorzucić.

Tak jak pisałam kosmetyk stosuję od drugiej połowy grudnia. Czyli jakieś dwa tyg go stosowałam i przestałam. Nie widziałam żadnych powalających efektów oprócz nawilżenia i właściwie cały czas miałam mieszane uczucia i zastanawiałam się dlaczego na jego temat jest tyle westchnień. Myślałam że może nie potrafię sobie docenić jego cudownych działań czy co jest grane?! Po ok 1,5 tyg wróciłam do niego. Pomyślałam że skoro już w niego zainwestowałam to muszę go dokończyć i dokładnie obserwować moją skórę twarzy. Postanowiłam codziennie systematycznie go stosować po dokładnym oczyszczeniu mojej twarzy a przed nałożeniem kremu. I co o nim mogę teraz po wzlotach i upadkach napisać? Otóż ... :D
 

Kosmetyk jest naprawdę bardzo wydajny, wystarczy że zaaplikujemy kilka kropel na dłonie czy bezpośrednio na twarz i spokojnie nam go starczy na rozprowadzenie po całej skórze. Sama aplikacja również jest banalna a buteleczka z pipetą bardzo praktyczna, higieniczna i wygodna. Ma specyficzny i nieco drażniący zapach. Ja mam ogólnie problem z zapachami ale wiem że są osoby które bardzo lubią jego zapach tak więc to już zależy od gustów. Ja po codziennym stosowaniu już się do niego przyzwyczaiłam i nie kręcę nosem. Jego konsystencja jest jak olejek tylko nieco wodnisty. Ładnie i szybko się wchłania i pozostawia taką delikatną, tłustą warstwę ale absolutnie mi to nie przeszkadza. Jego cena to 15 ml 99 zł, 30 ml 174zł, 50 ml 264 zł. Ja osobiście polecam Wam zacząć od najmniejszej pojemności bo będzie Was mniej bolało jak Wam nie przypadnie do gustu :)
I teraz najważniejsze - przejdźmy do działania. Po dogłębnej analizie (chyba żadnego kosmetyku aż tak szczegółowo nie analizowałam) śmiem twierdzić że to rzeczywiście świetny kosmetyk po którego warto sięgnąć :) Fakt faktem nie polubiliśmy się na początku naszej znajomości ale teraz wiem że to kosmetyk po którego chętnie sięgam i który kupię ponownie. Naprawdę świetnie nawilża moją skórę twarzy, rano wstaję z nawilżoną i mega gładką skórą! Skóra aż macha do lustra i krzyczy "patrz jaka jestem zdrowa i piękna". I widzę że mój krem na noc w połączeniu z tym koncentratem lepiej działa. Jakby kosmetyki świetnie współgrają ze sobą i mają podwójną moc. Cena może nieco odstraszyć ale warto zainwestować bo produkt jest naprawdę wydajny i naprawdę genialny. Mam cerę normalną czasem mieszaną i w przypadku mojej cery się sprawdził. Nie wiem jak będzie u cer problematycznych musicie to skonsultować z Waszym dermatologiem lub zwyczajnie zaryzykować i obserwować. Kosmetyk jest naturalny więc myślę że większych szkód nie zrobi ;) W składzie zawiera olejek z wiesiołka, lawendowy olejek eteryczny oraz skwalan (również olejek).
W końcu mogę coś o nim napisać i aż mi lżej na duszy. I powiem Wam że naprawdę ciesze się jak pomyślę po demakijażu że czas na ten koncentrat. A to ważne aby kosmetyki sprawiały nam przyjemność.



Nie pytam czy go znacie bo odpowiedź jest zapewne twierdząca jednak zapytam czy już miałyście okazję używać i jakie jest Wasze zdanie na jego temat? Jestem bardzo ciekawa.


Cudownego tygodnia Wam życzę.
A.

Dbasz o stopy?


Witajcie kochani,

Zadam Wam pytanie takie jakie jest w tytule postu a mianowicie dbasz o stopy? Jak często je peelingujesz lub kremujesz? A może chociaż od czasu do czasu robisz im kąpiel w misce z solą do stóp? Odpowiedź brzmi negatywnie? Znaczy że niespecjalnie dbasz o stopy? To niedobrze !
Dokładnie za 99 dni zaczyna się kalendarzowe lato a Tobie będzie wstyd by stopy odkryć w eleganckich czy sportowych sandałkach. Liczę że weźmiesz się w garść i zaczniesz dbać o stopy! :)
Poniżej znajdziesz kilka kroków by mieć piękne i zadbane stopy! Bierz się do roboty bo zacznę Ci się śnić po nocach! :)

Jak wygląda moja pielęgnacja i jak może wyglądać Twoja. Prosta sprawa a efekt zadowalający.



# Krok 1

Po pierwsze musimy pamiętać by stopy codziennie (ważne) dobrze zetrzeć tarką bądź pumeksem pod prysznicem czy w czasie kąpieli. Zabieg trwa dosłownie kilka sekund. W drogeriach znajdziesz całą masę tarek do stóp. Z rączką czy bez, zwykłe bądź kolorowe. Ja najbardziej lubię zwykły pumeks z Rossmana marki Fusswohl w cenie 5,99zł. Bardzo dobrze zdziera moje pięty i pozostawia je gładkie i nie podrażnia w żadnym stopniu skóry na stopach.


# Krok 2 

Po drugie warto raz w tygodniu nalać sobie do miski ciepłą wodę a do niej wsypać sól do kąpieli stóp czy perełki do stóp. Produkt ten ma za zadanie również złuszczyć nam zrogowaciały naskórek, zmiękczyć skórę, nawilżyć skórę oraz ją zrewitalizować. Tak jak w przypadku pumeksów tak i soli w sklepach jest ogromny wybór. Dobierasz do swoich potrzeb. Taki produkt dodatkowo może pomóc Ci w przypadku nadmiernemu poceniu się stóp. Ja od jakiegoś czasu wybieram perełki do kąpieli stóp No36 za 6,99 zł i kupuje je w Rossmanie. W czasie takiej kąpieli gdy stopy porządnie się wymoczą możesz je również zetrzeć pumeksem. Efekt będzie świetny!


Gdy już tak świetnie idzie Ci codzienne ścieranie zrogowaciałej skóry stóp to brawo dla Ciebie! Wdrożyłaś/eś w swoje życie systematyczne pozbywanie się brzydkiej i twardej skóry na Twoich piętach i stopach! Brawo Ty!
Jednak nie spoczywaj na lałrach! To dopiero połowa sukcesu by osiągnąć cel!!


# Krok 3

Po trzecie i równie ważne! Nawilżanie ! Tak tak tak! Czy Ci się to podoba czy nie stopy nawilżać trzeba. Do tego zabiegu przychodzi do Ciebie cała masa produktów które kupisz wszędzie. Supermarket, drogiera, internet czy spożywczak! Wszędzie kupisz krem do stóp. Ja kremy do stóp często zmieniam. Gdy jeden mi się kończy to kupuję następny tak by mi się nie znudziło. Kremy są przeróżne czy to nawilżające, złuszczające lub przeciw poceniu się stóp. Naprawdę jest w czym wybierać. Kremy, sera! Nie wykręcisz się ;)
Ja obecnie używam Scholl Hard Skin Softening Cram ok 19 zł oraz SheFoot 19.99 zł. Oba produkty kupiłam w Rossmanie. Dla mega leniwców znalazłam ciekawy produkt którego jeszcze nie miałam ale kupie jak będę w Polsce. Jest to Evree spray do stóp ekspresowo nawilżający. To taka alternatywa dla kremów. Produkt dostępny w Rossman za 12,99 zł ale teraz jest na niego promocja i kupisz go za 9,99 zł!




Trzy kroki za nami! Da się? Pewnie że się da!! :) Świetnie Ci idzie!! A teraz coś dla zaawansowanych!

# Krok 4

Kolejny krok już nie taki obowiązkowy ale fajnie jeśli dojdziesz do tego punktu w swojej pielęgnacji stóp. MASKI - bardzo fajny wynalazek który dodatkowo pomoże naszym stopom. Nawilży je, odświeży i złuszczy. Zależy jaką maskę wybierzesz. Ja najbardziej lubię maski nawilżające lub regenerujące. Moje stopy po nich są mega gładkie i przyjemne w dotyku. Lubię to uczucie. Możemy kupić maski które nakładamy na stopy i czekamy aż same się wchłoną lub możemy kupić maski-skarpety które nakładamy na stopy jak skarpetki i tak sobie czekamy np. oglądając telewizję :) Taką maskę na zadbane stopy spokojnie możesz robić raz w tygodniu lub nawet raz na dwa tygodnie. Pod warunkiem że stosujesz regularnie kremy nawilżające i ścierasz zrogowaciały naskórek pumeksem.
Ja aktualnie mam maski do stóp od SheFoot w cenie 19,99 zł i kupicie je w Rossmanie.


Brawo!! Osiągnęłaś/eś wszystkie 4 kroki pielęgnacji stóp. Co za tym idzie, masz piękne i zadbane stopy które rewelacyjnie się prezentują w sandałkach, klapkach! Brawo Ty!! :) Możesz być z siebie dumna/y - bo ja z Ciebie jestem bardzo.
Tak też wyglądają moje 4 podstawowe kroki w pielęgnacji stóp.
Pamiętaj że stopy noszą Cię przez całe Twoje życie. Są narażone na obtarcia, niewygodne buty, odciski i inne uszkodzenia. Zadbaj o nie. Jeśli nie Ty to kto? Uwierz że to zaowocuje! Jestem z Tobą :)


Jeśli stopy są zadbane to i pedicure na nich prezentuje się lepiej! Śmiało sięgaj po ulubiony lakier i zrób sobie piękny pedicure. Odpowiedni kształt paznokcia i do roboty! Mi piłowanie i wygładzenie paznokci u stóp ułatwia Scholl elektroniczny system do pielęgnacji paznokci. Jestem z niego zadowolona. Służy mi od grudnia. Teraz jest w promocji i kupisz go w Rossmanie za 89,99 zł a w regularnej kosztuje 169 zł. Polecam.




Jakie są Wasze sposoby na dbanie o stopy?
Pozdrawiam,
A.

The Wet Brush


Witajcie kochani,

W ostatnim poście wspomniałam Wam że napiszę post o moich szczotkach do włosów i tak też dziś zrobię. Za chwil kilka dowiecie się czym namiętnie czeszę, rozczesuję włosy od ponad roku.
Herbata, kawa gotowe? No to zaczynamy :)

Od kiedy pamiętam zawsze miałam zdrowe, ładne włosy bez większych problemów. Nigdy nie zwracałam szczególnej uwagi czy moja szczotka jest droga czy tania a może modna albo w kwiatki. Jedyne na co zwracałam uwagę to to aby mnie nie drapała w skórę głowy - tzn. by nie miała ostro zakończonych ząbków oraz by mnie nie szarpała. No i miałam tam jakąś swoją ulubioną i tak z nią żyłam. Później otrzymałam THE WET BRUSH. W pierwszej chwili nie zrobiła na mnie szczególnego wrażenia. Zwykła owalna szczotka we wzorki - też mi wielkie halo. Odstawiłam w kąt i miała czekać na swoją kolej :) Za jakiś czas wyjeżdżaliśmy gdzieś a później wróciliśmy do domu i się okazało że moją dotychczasową szczotkę gdzieś zawieruszyłam. No cóż - zdarza się, prawda?
Płaczu nie było bo przecież w kącie była nowa szczotka.


Wieczorem po umyciu włosów, osuszeniu ich i spryskaniu odżywką wzięłam się za czesanie włosów.
Powiem Wam że szczotka ta sunie po włosach. Jest naprawdę świetna! Ładnie rozczesuje włosy, nie ciągnie. Szczotką możemy czesać włosy mokre jak i suche. Ktoś może powiedzieć "ach tak, spryskałaś włosy odżywką i wielce szczotka super". Otóż nie. Szczotkę mogę używać na włosy umyte i bez żadnych odżywek czy masek a i tak naprawdę świetnie sobie z nimi radzi.

Szczotka ta posiada inteligentne włókna InteliFlex które skutecznie przeciwdziałają szarpaniu oraz wyrywaniu włosów. Szczotka ta również przyjemnie masuje nam skórę głowy. Z tego co się zorientowałam to w Polsce jest już dostępna i kosztuje jakieś 40 zł. Myślę że nie jest to dużo za szczotkę która nam posłuży dość długi czas. Nie ma problemu z czyszczeniem jej. Mam ją od ponad roku (jakoś tak) i nic mi się z nią nie dzieje. A dodatkowo mam jeszcze płaską szczotkę która jest tak samo dobra jak i owalna. Z tego co wyczytałam ta płaska szczotka nadaje się również do czesania włosów doczepianych czy peruk.
Szczotki te są w przeróżnych kolorach :) Jak to się mówi od koloru do wyboru.
Naprawdę Wam polecam :) 
Uważam że szczotka to ma być szczotka. A nie jakieś skrzydła czy inne bajery. Nie nie nie :)


Przypominam Wam o poście z wtorku :) Znajdziecie go tutaj Klik
A może już ktoś z Was ma? Jesteście zadowoleni? :)
Dajcie znać.
Pozdrawiam,
A.

Kiehl's preparat głęboko oczyszczający pory


Witajcie kochani,

Mimo że zapowiadają u nas w tym tygodniu powrót zimy i śniegu to we mnie budzi się już wiosna i chęć do pracy, sprzątania, blogowania i wszystkich innych obowiązków go których mnie nie ciągnie w czasie ponurej i smutnej pogody.
W grudniu tamtego roku na Instagramie oraz blogach było zatrzęsienie produktów marki Kiehl's oraz legendarnego olejku na noc Recovery Midnight. Tak więc czym prędzej pobiegłam do sklepu i oczywiście kupiłam sobie jakże legendarny produkt a do tego dokupiłam jeszcze dwa inne produkty w tym Rare Earth Deep Pore Daily Cleanser Preparat głęboko oczyszczający pory, do codziennego stosowania rzecz jasna marki Kiehl's. Było to moje pierwsze spotkanie z tą marką, wcześniej jakoś szczególnie nie interesowałam się ich kosmetykami ani też nie czytałam recenzji ich produktów. Jedynie zainteresowałam się tym koncentratem na noc. I jakie jest moje zdanie na temat ich kosmetyków? Otóż jeśli chodzi o olejek to nadal go stosuje i jeszcze nie jestem gotowa aby o nim napisać jednak mam co do niego mieszane uczucia. Ani nie jestem na tak ani na nie. Powiem na razie jedno - zastanawiają mnie achy i ochy i orgazmy na jego temat gdyż taki powalający to on nie jest. Tak czy siak niedługo o nim napiszę ale raczej na jego temat aż tak stękać nie będę. 




Kolejny produkt który używam od nich i właściwie mi się już kończy to w/w preparat do oczyszczania porów. Produkt ten kupiłam w regularnej cenie tj. 82 zł za 150 ml produktu. 
Stosowałam i jeszcze stosuję go codziennie wieczorem po demakijażu mojej skóry. Nakładam odrobinę na dłoń i kolistymi ruchami myję moją twarz. Kosmetyk bardzo delikatnie się pieni, dokładnie oczyszcza naszą twarz. Usuwa nadmiar sebum oraz za pomocą cząsteczek białej glinki usuwa martwy naskórek. Moja skóra po zastosowaniu produktu była ładnie oczyszczona, odżywiona i gotowa do dalszych rytuałów pielęgnacyjnych. Kosmetyk radzi sobie z resztkami makijażu. Nie mam mega widocznych porów jednak czasem mam z nimi problem i preparat rzeczywiście ładnie je oczyszcza. W swoim składzie zawiera między innymi Białą Glinkę Amazońską która dokładnie oczyszcza oraz co dla mnie ważne usuwa bakterie. Produkt nie pachnie jakoś powalająco raczej coś w klimatach właśnie glinki. Nie jest to drażniący zapach ale też moim ulubionym nie jest. 

Kosmetyk wydajny, przyjemnie się do używało. Oczywiście składniki marki Kiehl's są pochodzenia naturalnego. Podsumowując to nie mogę się do niczego doczepić ale kosmetyk ten nie zainteresował mnie na tyle bym do niego wróciła. Warto go jednak kupić i wypróbować może akurat Wam wpadnie w gusta. 

Jestem ciekawa czy ktoś z Was go używał i czy może mi coś o nim napisać? Chętnie poczytam.

W tym tygodniu pojawi się post o moich nowych szczotkach do włosów tak więc dla zainteresowanych - zapraszam :)

Przepięknego dnia Wam życzę :)
A.