Przyjemniaczki

Witajcie kochani,

Zabieram się za pisanie bo trochę się u mnie nazbierało kosmetyków o których warto napisać.
Jak zawsze w "Przyjemniaczkach" znajdziecie kosmetyki warte polecenia lub takie które były dobre ale nie powaliły na kolana. Tak więc zaczynam. Kolejność opisywanych kosmetyków jest przypadkowa.
Od nowego roku postanowiłam sobie że częściej będę malować paznokcie więc sięgnęłam jak zawsze po lakiery do paznokci od Loreal. Mam tylko z tej marki lakiery i chwalę sobie bardzo. W miesiącu styczniu używałam odcienia 404 - jest to odcień brudnej czerwieni? Coś w tych klimatach. A następnie sięgałam po 895 to taka jakby czerwień wchodząca w latex - tak nawet pisze na buteleczce (Latex effect) oraz na palec serdeczny nakładałam 892 (Spiky effect) ładny odcień granatu-czerni i do tego brokat. Już Wam kiedyś pisałam że lakiery od Loreal są wydajne, długo utrzymują się na pazurkach i są w przystępnej cenie.
Do pielęgnacji włosów w miesiącu grudzień/styczeń używałam szamponu od Pantene Pro-V, ochrona przed wypadaniem włosów. Szampon jest bardzo wydajny, ładnie pachnie, super się pieni i zostawia moje włosy delikatne, błyszczące, dobrze się rozczesują i ładnie pachną. Często do niego wracam i pisałam o nim również w ostatnich "Przyjemniaczkach" KLIK. Kolejny szampon który mi towarzyszył to BIOVAX Gold - intensywnie regenerujący szampon argan i złoto. Co do tego szamponu to właśnie ten produkt który wzbudza u mnie mieszane odczucia gdyż z jednej strony nic złego mi nie zrobił bo faktycznie wygładza moje włosy a dodatkowo włosy po nim są błyszczące i gładkie w dotyku ale zaś z drugiej strony szampon plącze mi włosy i ciężko mi je po nim rozczesać. Dodatkowo nie podoba mi się jego zapach i to że kiepsko się pieni. Generalnie produkt O.K. ale już do niego nie wrócę.
Następny kosmetyk to lekka maska odżywcza od Pantene Pro-V. Produkt jest jak dla mnie genialny. Jest to już kolejne opakowanie i póki co będzie u mnie gościł bardzo często. Po pierwsze to jedna póki co odżywka/maska po której moje włosy tak długo pachną, po drugie włosy się świetnie rozczesują i ładnie są wygładzone. Bardzo sobie chwalę ten kosmetyk i bardzo się lubimy. Także polecam Wam :)
Ostatni produkt w kategorii kosmetyków do włosów to szampon intensywnie nawilżający od ARTEGO. I tak jak w przypadku szamponu od BIOVAX tak i w tym przypadku mam mieszane odczucia. Teoretycznie kosmetyk dobry ale jednak nie odpowiadał mi jego zapach, kiepskie pienienie się i plątanie włosów. Dokładnie jak w przypadku szamponu Biovax. Oba te szampony mają w składzie olej arganowy i wychodzi na to że moje włosy nie lubią tego oleju w szamponie. Czasem sobie nakładam na włosy zwykły olej arganowy i jest ok, a w szamponie widocznie nie mogę mieć.
Szampon kosztuje 37 zł za 250 ml produktu. Gdybym miała wybierać to wole ten od Pantene raz że lepszy a dwa tańszy ;)
Tyle jeśli chodzi o kosmetyki do włosów. Kolejne produkty to dwa żele pod prysznic z Nivea które bardzo lubię wręcz uwielbiam i pisałam już nie raz że żele pod prysznic od Nivea to dobre kosmetyki warte polecenia. Często o nich piszę w przyjemniaczkach więc nie będę się dziś o nich rozpisywać.
Do wypróbowania dostałam Nivea Slik mousse - piankę pod prysznic do ciała. Coś innego, coś nowego. Miła odskocznia od zwykłych żeli, spełnia swoje zadanie i w dodatku ładnie nawilża skórę. Także jestem zadowolona i myślę że kupię pełnowymiarowy produkt. Trzeci z kosmetyków do ciała w dzisiejszym poście to Peeling owocowe SPA do ciała, kuracja ujędrniająca Slim No Limit. Peeling cukrowy o przepięknym owocowym zapachu, który chętnie by się zjadło. Bardzo dobry peeling który super złuszcza martwy naskórek. Skóra ciała jest gładka i delikatna w dotyku. Aplikacja jest bardzo prosta i przyjemna. Jest do mój drugi peeling z tej serii i jestem zadowolona. Produkt jest wydajny i w przystępnej cenie bo coś ok 12 zł za 200 ml. Także polecam ;)
Następny produkt to miniatura żelu pod prysznic od Loccitane, Verbena Shower Gel. I napisze tak - zapach genialny! Cytrusowy, świeży, orzeźwiający i pobudzający. Minus taki że żel jest mało pieniący się a to dla mnie problem bo ja lubię dużo piany :) do tego cena żelu jest przerażająca bo 250 ml kosztuje 65 zł. Dla mnie to przesada. Miło że mogłam wypróbować próbkę ale nie kupię pełnowymiarowego produktu choćby z racji ceny.
Jeśli chodzi o ciałko to zostaje jeszcze antyperspirant Rexona który znajduje się w każdych przyjemniaczkach więc co tu dużo pisać - super ! :)

I ostatnie już kosmetyki to produkty do pielęgnacji twarzy. Zacznijmy od oczyszczania czyli żel do mycia twarzy od CLARINS z ekstraktem z pomarańczy. Miałam już od nich żel do myci twarzy o którym pisałam Wam tutaj KLIK. Żel ma przyjemny, orzeźwiający zapach i nadaje się do mycia twarzy rano i wieczorem. Radzi sobie z resztkami makijażu. Ma w składzie malutkie drobinki które nas delikatnie peelingują. Przyjemny produkt wart polecenia. Nie powalił mnie na łopatki jakoś szczególnie ale myślę że jeszcze po niego sięgnę. Na zdjęciu widzicie próbkę tzn. 30 ml produktu. Dostałam go w zestawie kosmetyków (Zdjęcie na Instagramie) Mimo że to 30 ml to produkt mi starczył na dość trochę gdyż jest mega wydajny. Dobry przyjemniaczek ;)
Jeśli już jesteśmy przy oczyszczaniu to słów kilka o maskach z Ziaja. Maska oczyszczająca z glinką szarą. Produkt mamy w jednorazowych saszetkach. Maskę nakładamy na oczyszczoną, suchą twarz i czekamy 10-15 minut a nawet i 30. Moja skóra bardzo lubi te maski. Jest po nich oczyszczona, promienna i ładnie wygląda. Lubię efekt po zastosowaniu tych masek. Sięgam po nie lata, dosłownie lata. Już jako nastolatka je stosowałam. Szczerze polecam! :) Kolejny produkt też od Ziaja to krem mikrozłuszczający z kwasem migdałowym na noc. Pisałam Wam o nim w ostatnich przyjemniaczkach KLIK. Pisałam wtedy że mam mieszane uczucia i że to krem tak 50% na 50%. Dałam mu jeszcze jedną szansę, kupiłam jeszcze jedno opakowanie i nic się nie zmieniło. Tak więc kosmetyk można polecić bo radzi sobie z porami.
I ostatni już produkt który jest już u mnie bardzo długo to krem BB od GARNIER. Mimo że na rynku jest masa kremów BB, CC i nie wiem co tam jeszcze wymyślili to ja jestem póki co wierna właśnie temu. Obiecałam sobie jednak że jak skończę moje zapasy to kupię coś innego, nowego z serii kremów BB. Pisałam Wam o nim pełną recenzję w poście z roku 2013 :D :D I uwierzcie nic się od tego czasu nie zmieniło. Nadal go bardzo lubię :D :D Tutaj link KLIK.


To by było na tyle jeśli chodzi o "Przyjemniaczki" z grudnia i stycznia. Jak widzicie dużo produktów się u mnie powtarza gdyż wychodzę z założenia że jeśli mi coś służy to dlaczego to zmieniać? :)
Trzymajcie się ciepło i życzę Wam cudownego tygodnia :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj,
Dziękuję za komentarz. Jestem bardzo zadowolona że poświęcasz swój czas aby zerknąć na mojego bloga.
Pozdrawiam i życzę udanego dnia,
Ania