Jak dbać o usta przed i po ;)


Cześć Kochane,


Pisałam Wam jakiś czas temu o tym że kupiłam sobie pomadki płynne od NYX. Jestem nimi zachwycona! :) To moje pierwsze matowe kosmetyki i był to strzał w dziesiątkę. Najpierw myślałam że nie będzie mi dobrze w matach ale szybko zmieniłam zdanie. Więcej o nich możecie poczytać w moim poście KLIK. Pomadki wyglądają obłędnie na ustach jednak przed aplikacją tych pomadek musimy o usta zadbać, gdyż w przypadku zaniedbanych, suchych ust efektu wow nie będziemy miały. Jest na rynku teraz cała masa balsamów, pomadek i olejków nawilżających - więc spokojnie coś dla siebie znajdziecie lub jak przypuszczam macie już swoje ulubione nawilżacze ;) warto też zainwestować w peeling do ust lub zrobić go samemu.
Ja przed nałożeniem matowej pomadki na usta nakładam zaraz na początku makijażu pomadkę nawilżającą od FELICEA Natural, o której pisałam Wam TUTAJ. Według mnie ta nawilżająca pomadka spisuje się rewelacyjnie! :) Dokładnie nawilża mi usta i pomadka z NYX wygląda na nich idealnie. W czasie wielkiego wyjścia gdy używam pomadek matowych poprawiam makijaż może max 2 razy. Wiadomo że pijemy, jemy i kolor się zjada. Usta są na tyle dobrze nawilżone że nie muszę ich nawilżać w trakcie imprezy. Utrwalam tylko kolor.
Po przyjściu do domu obowiązkowy demakijaż - to jest tak logiczne że chyba nie muszę o tym pisać? :)

Zawsze po wielkich balach, dnia następnego funduję mojej skórze maski nawilżające. Wiadomo podkłady, pudry i inne mazidła które skóra miała na sobie cały wieczór i pół nocy ... Skórze należy to zrekompensować. Taką rekompensatę robię również mym ustom :) Do tego używam maski do ust od SEPHORA (będzie o nich osobny post) oraz używam olejku do ust od CLARINS, pisałam Wam o nim TUTAJ. Nadal olejkiem jestem zachwycona :) Sięgam po niego często a on jest tak wydajny że jest ze mną i jest :) Uwielbiam gooooo! :)
Pamiętajcie kochani, że dany kosmetyk wygląda na naszej skórze tylko wtedy dobrze gdy skóra jest zadbana. Tyczy się to podkładów, pudrów, pomadek. Jeśli nasza skóra jest zadbana to kosmetyk zawsze będzie wyglądał perfekcyjnie. Oczywiście zakładając że daną kolorówkę mamy odpowiednio do siebie dobraną.

Życzę Wam pięknego weekendu :)
A.

PS. Zapraszam na INSTAGRAM :)

Przyjemniaczki

Cześć Cześć :)


 Wróciła do mnie piękna pogoda więc korzystam ile mogę :) Muszę łapać każdy promyk słońca bo niedługo zimna jesień i krótkie dni ...

Dziś pozbierałam przyjemniaczków ostatnich dwóch miesięcy. Jak dobrze pamiętacie są to kosmetyki dobre. Nie rewelacyjne ale też nie buble. Kosmetyki które śmiało można używać a nie zrobią nam krzywdy. Dlatego taka nazwa "Przyjemniaczki" ;) żeby nie przeciągać to zabieram się do pracy a Was zapraszam do lektury.

Zacznijmy od produktów do mycia ciała. A są nimi żel pod prysznic marki Ziaja Kremowe Mydło Arganowe, które bardzo przyjemnie pachnie i poprawia nam nastrój w czasie kąpieli/prysznicu. Mydło bardzo fajnie oczyszcza nasze ciało, wygodnie się rozprowadza, dobrze pieni i nie wysusza. Skóra jest delikatnie nawilżona i przygotowana do dalszych zabiegów. Jestem na tak. Cena również jest fajna bo za 500 ml płynu płacimy ok 8 zł. Produkt jest wydajny więc na dość długo nam starczy. Produkt dokładnie spełnia swoje zadanie.
Kolejny żel do Palmolive Feel The Massage. Świeży, pobudzający zapach który kojarzy mi się z latem i morzem. Produkt dość wydajny ale trochę za rzadki. Ma w sobie delikatny peeling który przy okazji mycia złuszcza martwy naskórek. Żel pozostawia skórę świeżą, oczyszczoną i gotową do dalszych zabiegów. Zawiera ekstrakt z aloesu ;) Cena produktu to ok 9 zł za 250 ml. Spokojnie polecam.

Przejdźmy teraz do produktów do pielęgnacji włosów. Produkty te to szampon Pantene Pro - V do włosów słabych. Jest to już kolejne opakowanie tego szamponu. Ogólnie bardzo lubię produkty do włosów tej marki. Spełniają moje oczekiwania. Szampon jest bardzo wydajny, bardzo dobrze się pieni i nie plącze moich włosów. Świetnie radzi sobie z olejami. Dobrze je zmywa i nie muszę drugi raz myć głowy tak więc ogromny plus. Włosy po nim są delikatne w dotyku, dobrze się je rozczesuje, zapach dość trochę się utrzymuje. Duży plus za to że moje włosy są po nim puszyste. Za szampon zapłacimy ok 16 zł za 400 ml. Śmiało mogę polecić.
Kolejny produkt do włosów to RADICAL. Miałam już go i miałam też mgiełkę o której Wam pisałam tutaj KLIK. Jest to dobry produkt do włosów. Serum Ziołowo Witaminowe. Wzmacnia moje włosy, zmniejsza ich wypadanie. Właściwie moje wypadanie włosów zmniejszyło się do minimum. Serum ma bardzo fajny skład bo między innymi witaminę E. wyciąg z zielonej herbaty, ekstrakt z skrzypu polnego. Serum jest wydajne i na długo nam starczy. Dostępny w aptece za ok 15 zł za 100 ml. Serdecznie polecam ! 
I jeszcze jeden produkt do włosów. Pewnie nie jest zaskoczeniem bo bardzo często do tej odżywki wracam. A jest nią GLISS KUR Ekspresowa Odżywka Regeneracyjna. Świetnie się z nią dogaduje a pisałam już o niej tutaj KLIK oraz KLIK.

Idziemy dalej ;) Produkty do demakijażu. Pierwszy to Płyn miceralny 3 w 1 od Nivea. Swego czasu było o nim głośno na blogach. Szczerze mówiąc zrobił się sławny ale nie wiem dlaczego aż tyle zachwytów. Przeciętny płyn do zmywania resztek makijażu czy też delikatnego makijażu. Radzi sobie dobrze, jak każdy tego typu produkt. Jestem z niego zadowolona ale żeby się nad nim zachwycać i rozczulać to bez przesady ;) Radzi sobie z moimi resztkami makijażu, skóra jest oczyszczona i gotowa do dalszych zabiegów. Przeszkadza mi jego zapach. Nie podrażnia mnie i nie powoduje zaczerwień i podrażnień. Na etykiecie pisze że nawilża jednak z tym się nie zgodzę. Cena to ok 14 zł za 200 ml produktu. Dodam że jest wydajny. Niewielka ilość na waciku spokojnie nam wystarczy.
Kolejny produkt to Balsam Olejek do demakijażu twarzy Tołpa by Mariusz Przybylski. Produkt dość ciekawy bo wyjątkowo dobrze radzi sobie ze zmyciem trwałych podkładów. Daje radę i to niewielka ilość na waciku. Spełnia swoje zadanie i za to wielki plus. Nie wiem skąd go mam chyba dostałam do przetestowania albo sama kupiłam? W każdym razie jestem zadowolona ale już do niego nie wrócę gdyż ma jeden minus a mianowicie bardzo szczypie w oczy jak się do nich dostanie ...Kupicie go za 13 zł za 30 ml produktu. Produkt wydajny także na dość trochę starczy :) Dodam że delikatnie nawilża skórę twarzy. Zapach też ma znośny ;)
Jak już jesteśmy przy produktach do twarzy to napiszę Wam jeszcze że bardzo lubię krem NIVEA. Mam do tego produktu jak i marki ogromny sentyment. Ten zapach kojarzy mi się z dzieciństwem. Smaruje sobie tym kremem nos i okolice w czasie grypy. Dobrze sobie radzi z nawilżeniem i ukojeniem skóry w tych miejscach. Wiadomo że jak wycieramy nos to podrażniamy skórę chusteczkami. Pomaga mi też w demakijażu tuszu do rzęs i mocnych cieni. Produkt dostaniecie wszędzie :)
Ostatni już produkt to antyperspirant który uwielbiam i cały czas stosuje :) A pisałam o nim tutaj
KLIK

To na tyle jeśli chodzi o PRZYJEMNIACZKÓW. Mam nadzieję że post się Wam w jakiś sposób przyda. A może znacie któryś z produktów i podzielicie się ze mną swoją opinią?
Pozdrawiam i zapraszam na INSTAGRAM będzie mi Was łatwiej obserwować :)
A.

Orzeźwiający żel do mycia twarzy CLARINS

Cześć Wam,


Dość trochę mnie nie było ale ten kto mnie obserwuje ten wie że jestem dziennie na Instagramie :)
Niestety nie mam czasu na codzienne przesiadywanie na blogu i pisanie postów. Nie wiem jak robią to inne Blogerki które dziennie wrzucają nową recenzję kosmetyku . Ich życie polega chyba tylko na smarowaniu się kremami skoro dziennie jest nowa, rzetelna recenzja produktów :D
Chyba że nie jest to rzetelna recenzja a pisanie bo pisanie bo ktoś dał krem za free albo i cały wór kosmetyków. Dziwi Was to tak samo jak mnie? Dziennie nowa recenzja? Rzetelnie sprawdzony produkt? Skoro ja mam krem do twarzy na 3 tygodnie i dopiero wtedy mam prawo się na jego temat wypowiedzieć to ja nie wiem jak one to robią. Ok, koniec irytacji z mojej strony. Nie ukrywam że mam dziś zły humor i pewnie to zauważyłyście bo ja żali na blogu nie wylewam. To mój drugi raz...

Przejdźmy do milszej części postu. Dziś oprócz moich żali będzie o żelu do twarzy marki CLARINS - Daily Energizer Cleansing Gel with moringa extract. Na żel natrafiłam przypadkowo gdyż wszystkie moje zapasy mi się skończyły i ruszyłam na zakupy. Długo nie mogłam się zdecydować. Generalnie ciężko mnie ostatnio zadowolić więc błąkałam się po tym sklepie szukając żelu do mycia twarzy. Pomogłam mi bardzo uprzejma pani ekspedientka która poleciła mi właśnie w/w żel do mycia twarzy. Mam już resztkę tego żelu i generalnie mam mieszane uczucia. Nie zadowolił mnie na tyle żebym mogła śmiało napisać "Biegnijcie i kupujcie" ale też nie mogę napisać że to niewypał którego nie polecam.


Żel ma bardzo pobudzający, delikatny zapach, coś w klimatach pomarańczy. Nie wysusza mojej cery ale też jej nie nawilża (producent nie obiecuje nawilżenia, także ok), oczyszcza moją twarz z tym że jeśli go stosuję rano to naprawdę dobrze sobie radzi, twarz jest oczyszczona, promienna i gotowa do dalszych zabiegów. Używając go wieczorem bez uprzedniego demakijażu żel absolutnie nie radzi sobie z ciężkim makijażem. A że na wyjeździe nie miałam niczego do oczyszczania oprócz tego żelu i toniku to miałam problem. Dobrze że następnego dnia znalazłam szybko drogerię ;) Skleroza nie boli...
W składzie ma dwa ciekawe produkty a są nimi Mydlnica lekarska oraz Moringa olejodajna.
Nie wrócę do niego na pewno bo cena nie jest adekwatna do jakości produktu z tym że jeśli szukacie delikatnej pielęgnacji do rannego oczyszczania twarzy to śmiało możecie kupić. Ja preferuję mocniejsze żele do dokładnego oczyszczania, ten zwyczajnie jest za słaby. Cena 60 zł. Kupicie np w Sephora ;)

Jestem ciekawa czy miałyście w/w żel i jakie jest Wasze zdanie na jego temat.

Życzę Wam udanego tygodnia :*
A.