Mus samoopalający GOSH

Witajcie kochani,


Dziś przychodzę do Was z moim odkryciem który wykorzystałam już jakiś czas temu aby się trochę pokolorować przed wielkim wyjściem. Zwolenniczką solarium nie jestem. Po pierwsze bardzo szkodzi naszej skórze a po drugie mam lęki że kabina się zatrzaśnie i nie wyjdę z tego łóżka :D
Widziałyście film "Oszukać przeznaczenie 3"? Scena w solarium? Hahahaha :) To tak pół żartem pół serio. W każdym razie w całym swoim życiu byłam może 6 razy w solarium i tyle jeśli chodzi o taki sposób opalania. Jeśli już mam się opalić a słońca brak to sięgam po produkty typu samoopalacz. Pamiętam że lata temu ciężko było dostać dobry samoopalacz który nie zrobi nam plam lub taki po którym nie będziemy wyglądać jak marchewka...


Jak już wspomniałam potrzebowałam samoopalacza na wielkie wyjście więc udałam się do drogerii Hebe gdzie bardzo miła pani pomogła mi w doborze odpowiedniego samoopalacza. Zależało mi przede wszystkim na naturalnej opaleniźnie oraz na tym aby dany produkt nie pozostawiał smug. Moim oczom ukazał się MUS SAMOOPALAJĄCY marki GOSH. Szybko do kasy i biegiem do domu. W domu dokładny peeling a po godzinie, dwóch nałożyłam mus. Powiem Wam że jestem bardzo zadowolona z tego jaki efekt daje. Raz że faktycznie nie pozostawia smug - nada się dla początkujących osób, nadaje ładną, zdrową i naturalną opaleniznę i nie farbuje nam dłoni ... tzn są delikatnie zabarwione bo przecież nimi nadkładamy kosmetyk ale po dokładnym zmyciu wszystko schodzi. Przyjemnie się go nakłada, szybko i wygodnie. Nie posiada takiego wiecie typowego zapachu samoopalacza coś w deseń zapachu z solarium więc plus. Powiem Wam że jest dość wydajny a za 150 ml produktu zapłacimy coś 48 zł. Nie wysuszał mnie i nie podrażniał a opalenizna utrzymuje się tydzień. Pierwsza warstwa jest delikatna więc jeśli ktoś potrzebuje spektakularnego efektu to może smarować się spokojnie dzień po dniu. A i co ważne efekt opalenizny zaraz po aplikacji jest średnio widoczny, musimy odczekać kilka godzin. Już nie pamiętam dokładnie ile ale z dwie na pewno. W składzie zawiera między innymi sok z aloesu i panthenol.



Tak więc kochane póki jeszcze nie ma olbrzymich upałów a Wam zależy aby mieć ładną i delikatną opaleniznę to jak najbardziej polecam :) Ja jestem zadowolona i póki co z innymi specyfikami tej kategorii nie będę eksperymentować. A Wy co możecie polecić do opalenia ciała? :)

Pozdrawiam i życzę Wam cudownego dnia,
A.

10 komentarzy:

  1. Nigdy nie używałam samoopalacza, więc jestem ciekawa czy ten produkt by się sprawdził i u mnie :) A co do zatrzaśnięcia się w solarium - nie martw się, też się nie raz tego bałam haha.

    OdpowiedzUsuń
  2. Produkt dość zachęcający :) ja byłam na solarium może ze 3 razy w życiu i za każdym razem miałam przed oczami tę scenę z filmu :D

    OdpowiedzUsuń
  3. samoopalacze kojarzą mi się z nieprzyjemnym zapachem i ze smugami, kiedyś używałam, ale się zawiodłam:(

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam go, ale w użyciu mam olejek Vita Liberata:)

    OdpowiedzUsuń
  5. kawał czasu nie uzywałam samaoopalaczy

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie używam samoopalaczy, wolę naturalną opaleniznę;)

    OdpowiedzUsuń
  7. wolę bladość:D taka się czuję lżejsza bez słońca i samoopalaczy:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja chyba nigdy nie zapomne tej sceny z solarium z filmu Oszukać przeznaczenie ;)
    Nie zależenie jednak od tego zwolenniczką solarium nigdy nie byłam i nie będę! za to z samoopalaczami eksperymentuję od dawna ;) W zeszłym roku miałam właśnie z Gosha fluid stopniowo opalający do ciała - fantastyczny kosmetyk! Żałuję, że później go już nigdzie nie znalazłam... Dobrze jest zaopatrzyć się w specjalną rękawicę do rozprowadzania samoopalaczy - nawet Gosh ma taką w ofercie, ale nie wiem, czy można ją dostać w Polsce. Teraz używam pianki z Vita Liberata i także jestem zadowolona! Efekt jak najbardziej zbliżony do Gosha :) Ale niestety cena dużo wyższa...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja kiedyś bardzo lubiłam solarium i chodziłam regularnie, choć przy moim fototypie nie powinnam. Teraz unikam słońca, używam mocnych filtrów, a jak zapragnę koloru to również używam samoopalaczy, najczęściej w formie kremów brązujących. Jednak tylko do nóg.
    Oszukać przeznacznie... Uwielbiam tę serię :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Hahaha o tej samej scenie pomyślałam gdy wspomniałaś o solarium :D Nie jest aż tak źle nie zatrzaśnie się :D Zawsze boje się że smugi mi powstaną i dlatego jestem blada jak ściana :D

    OdpowiedzUsuń

Witaj,
Dziękuję za komentarz. Jestem bardzo zadowolona że poświęcasz swój czas aby zerknąć na mojego bloga.
Pozdrawiam i życzę udanego dnia,
Ania