Przyjemniaczki

Witajcie kochani :)

Jak Wam mija sobota? U mnie od rana pracowicie. Wzięłam się za mycie okien i trochę mi zeszło bo mamy duże mieszkanie a co za tym idzie dużo okien. Z jednej strony duży plus bo mieszkanie jest słoneczne ale z drugiej strony gdy nadejdzie czas mycie okien to wesoło nie jest haha :) W każdym razie dałam radę :) Później dłuuugi spacer z psem i sobotnie lenistwo. Co jakiś czas na blogu pojawia się wpis "Przyjemniaczki" i dziś właśnie taki wpis mamy. Tak więc zapraszam Was do czytania ;)


Pierwszy produkt to szampon do włosów. Taka dość większa próbka którą otrzymałam do przetestowania. VITALDERM RESTORING SHAMPOO ARGAN. Duży plus tego szamponu to jego wygodna buteleczka, lubię kosmetyki w takich opakowaniach. Szampon sam w sobie jest ok jeśli ktoś potrzebuje delikatnej pielęgnacji. Delikatnie oczyszcza włosy i ładnie pachnie. Włosy są po nim błyszczące ale niestety nie radzi sobie ze zmywaniem oleju kokosowego czy arganowego a to dla mnie mega minus dlatego że ja dość często sięgam po oleje. Stosując go do zmycia oleju z włosów musimy najpierw nim głowę umyć, spłukać i ponownie umyć. Ogólnie mogę produkt polecić, krzywdy mi nie zrobił ale właśnie ze względu na to że nie radzi sobie z olejami to więcej u mnie nie zagości. Jego koszt to ok 22 zł za 400 ml produktu.
Kolejny produkt który znalazł się na liście "Przyjemniaczki" to tonik do twarzy marki KUESHI. Jest to rewitalizujący tonik do twarzy który zapobiega świeceniu w strefie T, przywraca równowagę, nawilża i oczyszcza cerę. Ja stosuję go wieczorem gdyż nie mogę znieść jego zapachu. Rano gdy go stosuję robi mi się dosłownie mdło ... Dlatego wieczór to dla nas odpowiednia pora. Delikatnie mnie nawilża, oczyszcza i czuję odświeżenie. Nigdy wcześniej nie miałam nic z tej marki. Tonik jest ok, mogę go polecić gdyż swoje podstawowe zadanie wykonuje. Kosztuje ok 43 zł za 200ml. Nigdy bym za niego tyle nie dała i więcej go u mnie nie będzie. Ale że krzywdy mi nie zrobił można go zaliczyć do listy produktów ok.
Jak wiecie lubuję się w żelach pod prysznic LE PETIT MARSEILIALS więc jego widok na kolejnej liście "Przyjemniaczki" Was nie dziwi. Może darujmy sobie opis bo pewnie nic innego nie napiszę niż dotychczas. Jest super i tego się trzymajmy :)
Następny produkt który już u mnie gościł i byłam z niego bardzo zadowolona i będę do niego wracała to woda termalna VICHY. Jest to naprawdę świetny kosmetyk wart polecenia. Pisałam już jakiś czas o nim tutaj KLIK.


Osoby które mnie systematycznie czytają wiedzą że lubuję się w kosmetykach marki ORGANIQUE.
Miałam i właśnie się skończył olejek arganowy do ciała, paznokci i włosów. Olejek tłoczony na zimno jest pozbawiony konserwantów. Zawiera dużo witamin w tym E, F. Stosuję go do pielęgnacji włosów oraz ciała. Jestem naprawdę z niego zadowolona. Ma bardzo wygodne opakowanie, Wygodnie się aplikuje na ciało. Dobrze się rozprowadza. Kosmetyk mogę polecić z czystym sercem i wrócę do niego jak tylko skończą mi się zapasy innych olejków :) Kosmetyk kosztuje 65 zł za 50 ml produktu. Jeśli tylko będziecie miały okazję to się zaopatrzcie :)
Jeśli już jesteśmy w temacie pielęgnacji ciała to w "Przyjemniaczkach" pojawiło się mleczko do ciała THE BODY SHOP Kokos. Powtórzę się ale osoby bywające u mnie często wiedzą też że lubuję się w kosmetykach THE BODY SHOP. Mleczko ma mega wygodne opakowanie. Mleczko aplikujemy na ciało poprzez spray. Bardzo praktyczne :) Wygodnie się rozprowadza, szybko się wchłania. Delikatnie nawilża i przede wszystkim ładnie pachnie a zapach dość długo się utrzymuje. Bardzo sobie chwalę i pewnie jeszcze u mnie zagości. Może latem :) koszt to ok 65 zł za 250 ml. Jest bardzo wydajny więc cena jest adekwatna.
Ostatnim już produktem jest regenerujący krem na noc LOVE ME GREEN. Krem na noc o bardzo delikatnym, pudrowym zapachu. Stosowałam go codziennie na noc. Twarz rano była dobrze nawilżona i gładka w dotyku. Krem wydajny, dobrze się wchłania. Krem mnie nie uczulił. Mimo że to 15 ml to jest naprawdę wydajny. Starczył mi na dwa tygodnie. Krem posiada certyfikat ECOCERT jest 98,5% naturalny. Tak więc polecam miłośniczkom naturalnej pielęgnacji. Krem ma naprawdę świetny i bogaty skład. Odsyłam Was do strony producenta w celu zapoznania się ze składem. Za 15 ml kremu płacimy 24,90 zł a teraz jest promocja i kosztuje 19 zł. Naprawdę Was zachęcam.


To już wszystko jeśli chodzi o kosmetyki pt. "Przyjemniaczki". Mam nadzieję że miło spędziłyście u mnie czas. Pozdrawiam Was i życzę wspaniałego, sobotniego wieczoru i niedzieli :*

A.

18 komentarzy:

  1. ja tam lubię myć okna, ale nie jak jest zimno :D co do kosmetyków, jak widzę po markach nie mogło być inaczej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam czasem dni kiedy je lubię myć no albo muszę :)

      Usuń
  2. Nie miałam jeszcze nic od THE BODY SHOP i mam nadzieję że to się zmieni :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również mam taką nadzieję. Jeśli tylko coś sobie kupisz, proszę daj znać :)

      Usuń
  3. Też bardzo lubię organique:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z VitalDerm miałam krem do rąk z tej samej serii i byłam zakochana! Połowa mojej firmy pytała gdzie można go kupić, bo zawsze wszystkich kremem "częstowałam" i każdy był zachwycony :D Nadal nie mogę go znaleźć, a był to najlepszy krem do rąk jaki miałam. Woda termalna z Vichy mnie niestety mocno wysuszyła :(

    OdpowiedzUsuń
  5. do Organique sie wybiorę po piankę peelingującą:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Całkiem przyjemne zestawienie, ale mogę być trochę nieobiektywna, ponieważ bardzo lubię Organique, a TBS i Love Me Green w większości również spełniają moje oczekiwania. Poza tym przyjemnie jest poczytać o kosmetykach, których nie nam, bo na blogach czasem zbyt często wciąż dzieje się to samo:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło że przyjemnie Ci się czyta moje posty :*

      Usuń
  7. Moja skóra bardzo lubi TBS, szczególnie jesienią i zimą, gęste, treściwe masła :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam żadnego z tych kosmetyków. A okna myję, jak juz absolutnie muszę. Porządki domowe to nie moja specjalność ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Średnio lubię ofertę TBS, robię tam zakupy sporadycznie i najczęściej wracam do mojej ulubionej serii White Musk. Pielęgnacja tej marki nie do końca się u mnie sprawdza, najbardziej lubię bananowy duet do pielęgnacji włosów. Idealnego kokosa wciąż szukam, marzy mi się wariant a'la Bounty :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Też uwielbiam Organique, szczerze polecić mogę peeling enzymatyczny z ziołami, jest delikatny i skuteczny. I bardzo wydajny. Jeśli chodzi o resztę kosmetyków, które przedstawiłaś to poza żelem z Le Petit Marseillais to niczego wcześniej nie znałam. Zaciekawił mnie szczególnie krem z Love me green. Dopiszę go do swojej "chciejlisty" ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam ten żel pod prysznic LPM i miło wspominam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo podobają mi się te zdjęcia :) Z tych kosmetyków miałam tylko żel pod prysznic od LPM, ale średnio go wspominam - miał ładny zapach, ale mnie niestety wysuszał :C

    OdpowiedzUsuń
  13. Super, że mnie znalazłaś i napisałaś komentarz :) Świetny blog i piękny szablon :) Ulubienców znam, ale nie używałam :)

    OdpowiedzUsuń

Witaj,
Dziękuję za komentarz. Jestem bardzo zadowolona że poświęcasz swój czas aby zerknąć na mojego bloga.
Pozdrawiam i życzę udanego dnia,
Ania