NUTRIGANICS THE BODY SHOP


Cześć !!

Mamy już luty a co za tym idzie zbliża się wiosna i to wielkimi krokami. U mnie temperatura na plusie i już prawię czuć wiosnę. Oczywiście bez rewelacji bo jakieś 5-6 stopni ale zawsze to coś - prawda?
Tak szybko minął mi styczeń że jestem w szoku. Ogólnie czas szybko mi mija ale styczeń przesadził ;)
Oglądając Wasze blogi ostatnimi czasy trafiłam na kilka postów pt. "Buble". Było mi przykro że trafiły się Wam felerne kosmetyki gdyż kto lubi kupować kosmetyk z którego nie jest później zadowolony i wyrzuca pieniądze w błoto... Było mi Was szkoda ale też cieszyłam się że nie trafiam ostatnimi czasy na tzw. Buble ;)  No ale dobra passa nie trwa wiecznie i trafiło też na mnie... A o jakim gagatku mowa?
Mowa o serum "krople młodości" do twarzy THE BODY SHOP Nutriganics. Przyznam że przed kupnem produktu w ogóle nie sprawdzałam opinii na jego temat i składu i to był mój błąd!
Serum ma za zadanie regenerować naszą skórę, walczyć z pierwszymi zmarszczkami, wspomagać usuwanie martwych komórek naskórka oraz skóra ma być gładsza i młodsza. Brzmi całkiem ciekawie w dodatku kosmetyk nie zawiera parabenów i silikonów. Więc co ja się czepiam tak?!
Stosowałam go przez jakiś czas wmawiając sobie że jakoś to będzie ... No niestety mamy przerwę i nie wiem co z nim dalej zrobić gdyż kosmetyk strasznie wysusza moją cerę, wyskakują mi dziwni goście na twarzy (czyt. wypryski) i w dodatku po nałożeniu czuje się jakbym miała maskę! Kosmetyk mi zastyga na twarzy i bardzo ją napina. No ale dziwne to nie jest bo na drugim miejscu w składzie niestety jest alkohol ...


Jasne kosmetyk jest bardzo wydajny, dobrze się go rozprowadza i szybko się wchłania - raczej zastyga. Nie uczula mnie i nie podrażnia cery. Aplikujemy kropelki za pomocą pipetki co jest naprawdę wygodne i higieniczne. Krople aplikuję wieczorem na oczyszczoną twarz. Rano cera nie wygląda olśniewająco jakbym chciała. Niestety ale nic dobrego w moją pielęgnacje te krople nie wnoszą jedynie spustoszyły mój portfel bo zapłaciłam ponad 150 zł za 50 ml produktu. Trochę boli co? Gdy jest to niewypał ... No cóż może będzie się nadawał bo pielęgnacji innej części ciała - nie wiem. Póki co leży i czeka aż coś wymyślę.


SKŁAD : Aqua/Water (Solvent/Diluent), Alcohol Denat. (Solvent/Diluent), Glycerin (Humectant), Chondrus Crispus Powder (Abrasive), Propanediol (Viscosity Modifier), Sodium Hyaluronate (Humectant), Benzyl Alcohol (Preservative), Fagus Sylvatica Bud Extract (Skin Conditioning Agent), Aloe Barbadensis Leaf Juice (Skin Conditioning Agent), Adenosine (Skin-Conditioning Agent), Parfum/Fragrance (Fragrance), Linalool (Fragrance Ingredient), Crithmum Maritimum Callus Culture Filtrate (Skin Protectant), Orbignya Oleifera Seed Oil (Emollient), Citric Acid (pH Adjuster), Citronellol (Fragrance Ingredient), Buddleja Davidii Extract (Skin-Conditioning Agent), Malva Sylvestris Flower/Leaf/Stem Extract/Malva Sylvestris (Mallow) Flower/Leaf/Stem Extract (Skin Conditioning Agent), Thymus Vulgaris Flower/Leaf Extract/Thymus Vulgaris (Thyme) Flower/Leaf Extract (Skin-Conditioning Agent), Benzoic Acid (Preservative), Sorbic Acid (Preservative), Limonene (Fragrance Ingredient), Sodium Benzoate (Preservative), Potassium Sorbate (Preservative).



Kurczę ! Jest mi przykro bo jak same wiecie jestem wielbicielką TBS i każdy z ich kosmetyków sobie chwalę - jeśli śledzicie mojego bloga to wiecie że pisałam o kosmetykach TBS TUTAJTUTAJ oraz TUTAJ czy też TUTAJ. I zawsze moje opinie były pochlebne gdyż zawsze byłam zadowolona ... No ALE zawsze musi być ten pierwszy raz. Szkoda tylko że tyle kosztował. Tak więc moje kochane nie polecam i dam Wam znać jak coś się zmieni z jego udziałem w mojej pielęgnacji chociaż szczerze w to wątpię.
Jestem ciekawa czy miałyście te kropelki i jakie jest Wasze zdanie? Naprawdę jestem ciekawa.

Ps. I strasznie drażni mnie jego zapach ! Ach tak dziś mam dzień do narzekania ;)

Pamiętajcie proszę o konkursie gdyż na dniach będę losować zwycięzcę!
Proszę śledźcie bloga gdyż niedługo kolejny konkurs a nagrody ufundowała firma XXX - niedługo więcej szczegółów ;)

Kochane !!
Miłego wieczoru i pięknego jutrzejszego dnia :*

KONKURS ----> KONKURS

31 komentarzy:

  1. Zawsze chciałam przetestować coś od The Body Shopu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też, ale ich ceny wydają mi się lekko wygórowane.

      Usuń
    2. mi również,są naprawdę bardzo wysokie i pewnie przez to trochę tracą.

      Usuń
    3. Kochane - czasem można trafić na fajne promocje :)

      Usuń
  2. O kurcze. A ja tak kocham TBS. Ale i tak bywa...

    OdpowiedzUsuń
  3. ja za bardzo nie znam kosmetyków TBS , dawno temu miałam ich jedno mini masełko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie pojmę co kieruje producentem bądź co bądź drogich kosmetyków, gdy pakuje do produktu pielęgnacyjnego alkohol i to na drugim miejscu. Przecież ten produkt jedyne co może dobrze robić, to przesuszać cerę. Pomimo wydanych pieniędzy wyrzuć go, bo tylko sobie zniszczysz cerę, a po co Ci to?

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że ten jeden kosmetyk rozczarował :/

    OdpowiedzUsuń
  6. kurcze 150 pln i nie ma rewelacji.... nawet jest jeszcze gorzej... to boli... oj boli... niestety co do opini to też różnie bywa co jednej osobie sie sprawdzi to nie konieczine u innej.... czasem jest tak że początkowa rewelacja okazała sie trudnym do zdenkowania męczącym... ale bywa i odwrotnie... niemniej jednak sprawdzanie składu i opinii ... jednak ja też czasem zapominam albo kupię spontaanicznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To były szybkie zakupy. Miałam tyle kosmetyków z TBS ze nawet nie pomyslałam zeby sprawdzic skład. No to teraz mam ;)

      Usuń
    2. czasem tak sie zdarza... na ja przykład użyłam próbki kremu z vichy tak mnei zapchał że tydzień walcze....

      Usuń
  7. Matko, ale długi skład... Po tym jak ma działać mogłabym go porównać do kwasu, tyle że za kwas zapłacimy ok. 50 zł a za tego bubelka 150... Dobrze, że ja nigdy nie kupuje drogich kosmetyków bez czytania recenzji, bo chyba bym sobie kilka miesięcy pluła w brodę za tyle pieniedzy wyrzuconych w błoto... Dobrze, ze o nim napisałaś, teraz już wiem od czego trzymać się z daleka.

    OdpowiedzUsuń
  8. Rzeczywiście ten skład nie zachęca, bo co prawda mieści się w nim kilka fajnych rzeczy, ale na samym początku takie kwiatki! Ja bywam w TBS sporadycznie i wtedy też kupuję to co akurat mi wpadnie w oko, ale zwykle wybieram ich masła, która po prostu uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masła rownież uwielbiam. Właściwie wszystko od nich lubie :) no teraz juz nie wszystko ;)

      Usuń
  9. pewnie, że boli tyle kasy za niewypał, buuu :/

    OdpowiedzUsuń
  10. przyznam, że już daawno nie wszedłem nawet do sklepu tbs ;p

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. z TBS miałam żel pod prysznic. cudo! Ale srogo drogie

    OdpowiedzUsuń
  13. Kurde, szkoda, że nie dość , że cena wysoka to i się nie sprawdził, ech, cóż poradzić :(

    OdpowiedzUsuń
  14. dobrze ze przestrzegasz :* obserwuje zeby byc na biezaco:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Szczerze mówiąc też kupiłabym w ciemno kosmetyk z TBS, bo jeszcze na żadnym się nie zawiodłam :)) Ale widzę, ze ten to konkretny bubelek :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak piszesz. To są dla mnie pewniaki więc nie sprawdziłam składu. Teraz mam nauczkę ! ;)

      Usuń
  16. Całkiem przypadkiem znalazłam bardzo fajny blog :)
    Zostaję i będę często zaglądać :)

    Hmmm...na takie drogie kosmetyki to ja się nie skuszę. Moja studencka kieszeń nei wytrzymałaby tego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę i serdecznie Cię witam :)
      Zapraszam też na konkurs z Ava Laboratorium :)

      A kosmetyku TBS o którym mowa w tym poście nie polecam wiec nic nie tracisz :)

      Usuń

Witaj,
Dziękuję za komentarz. Jestem bardzo zadowolona że poświęcasz swój czas aby zerknąć na mojego bloga.
Pozdrawiam i życzę udanego dnia,
Ania