Oleje których aktualnie używam


Witam Was !

W niedzielne południe mam czas by napisać kilka słów o olejach których aktualnie używam.
Oleje te towarzyszą mi w pielęgnacji włosów, twarzy i ciała. Kiedyś nie bardzo przepadałam za olejami/olejkami do pielęgnacji ale szybko zmieniłam zdanie gdy zauważyłam że mają świetne właściwości pielęgnacyjne. Pamiętam że pierwszy olej jakiego zaczęłam używać to był olej kokosowy i używałam go do olejowania włosów. Włosy po takim olejowaniu były błyszczące, zdrowe i po dłuższym używaniu ewidentnie widziałam poprawę jeśli chodzi o stan moich włosów.
Od tego czasu zaczęłam sięgać po inne, nowe i tak zostały oleje ze mną do dnia dzisiejszego.
Staram się używać różnych np. kokosowego, lnianego czy arganowego. Tego typu kosmetyków jest cała masa czy to internet czy sklepy stacjonarne. Coraz więcej marek wypuszcza tego typu linie pielęgnacyjne. Bardzo fajnie bo jest w czym wybierać i przedział cenowy jest bardzo zróżnicowany więc każdy znajdzie coś dla siebie.
Na zdjęciu znajduje się 5 olejków które towarzyszą mi codziennie czy co drugi dzień. Zacznijmy może od RESIBO który jest olejkiem do demakijażu. Zawiera w swoim składzie takie oleje jak : abisyński, manuka, lniany, olej z pestek winogron. Olejek ten jest w 100% naturalnym olejem i jestem z niego bardzo zadowolona. Pisałam Wam o nim w oddzielnym poście, tutaj KLIK. Jest bardzo wydajny a do tego cena również znośna bo 49 zł,
Kolejny produkt który mi od jakiegoś czasu towarzyszy to olej lniany MOKOSH. Używam go do olejowania włosów oraz smaruje nim ciało. Olej genialnie działa na moje włosy. Nakładam go na godzinę od nasady po końce a włosy zawijam w kok. Po czym zmywam szamponem. Włosy są lśniące, zdrowe i nawilżone. W żaden sposób nie obciążają włosów. Jestem z niego zadowolona. Jest wydajny i wygodnie się go aplikuje na dłoń czy bezpośrednio na skórę głowy. Tak jak i w przypadku RESIBO tak i w przypadku MOKOSH czuć delikatny olejowo-lniany zapach ;) Ale nie jest to zapach którego nie można znieść. Jeśli aplikuje go na ciało to zapach szybko się ulatnia a skóra jest odżywiona i super nawilżona. Plus też taki że bardzo szybko się wchłania. Cena 45 zł - adekwatna do jakości i wydajności produktu. Warto dodać że ma bardzo bogaty skład w tym witaminy A,D,E,K oraz omega 3,6,9. I plus za to że to olej 100% naturalny ;)


Kolejny produkt to ISANGS olejek do pielęgnacji twarzy. Zawiera w swoim składzie takie olejki jak : arganowy, nagietkowy, jojoba, pomarańczowy, ekstrakt z rozmarynu, ylang ylang. Jest to moje odkrycie z którego również jestem zadowolona. Nakładam go wieczorem na oczyszczoną twarz. Szybko się wchłania, nie pozostawia żadnej tłustej warstwy. Bardzo dobrze nawilża skórę, odżywia i przede wszystkim nie zatyka porów. Skóra rano jest odżywiona i promienna. Cena jest dość wysoka jak na ilość produktu bo to 10 ml i kosztuje ponad 60 zł. Więc dość sporo a olejek jest średnio wydajny. Jednak mimo to jestem zadowolona z efektu jaki daje i od czasu do czasu będę do niego wracać. Produkt 100% ekologiczny.
Następny produkt którego używam również do pielęgnacji twarzy to aktywator młodości witamina C od AVA. Nie jest to typowo olejek ale że jest wodnisto-oleisty jak jego poprzednicy to zakwalifikuję go do tego postu. Na początku z tym specyfikiem się nie polubiliśmy gdyż po pierwszej aplikacji dostałam jednodniowego uczulenia i moje policzka były bardzo czerwone ... Jednak dałam mu drugą szansę i okazał się strzałem w dziesiątkę. Produkt ten daje 100% ochrony antyoksydacyjnej - tak zapewnia producent. Produkt zapewnia nam gładką i promienną cerę. A jak jest u mnie? Widzę że cera po zastosowaniu jest faktycznie promienna, nawilżona i drobne zmarszczki się zmniejszają. Więc ogromny plus. Cenowo nie wypada źle bo 24 zł na stronie producenta :) Do tego wygodne użycie bo jest pipetka. Łatwo dostępny bo można kupić w Hebe :)
Ostatni już z kosmetyków to serum na noc a właściwie koncentrat od marki Kiehl's. Dokładnie to Midnight Recovery Concentrate. Składniki są w 99,8% naturalne. W składzie znajdziemy olejek z wiesiołka, lawendowy olejek eteryczny oraz skwalan.
Koncentrat ten kupiłam jakiś miesiąc temu. Nie ukrywam, kupiłam go z ciekawości gdyż w sieci aż huczy na jego temat. Póki co moje odczucia są mieszane więc jakoś konkretnie nie będę się wypowiadała na jego temat. Napiszę tylko że bardzo wygodnie się go aplikuje - tak samo jak i w/w kosmetyki. Ma wygodną pipetkę. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy na skórze. Jego cena to w zależności od pojemności ;) Moje 15 ml kosztowało 97 zł. Dość sporo ale jeśli faktycznie jest taki wow to czemu nie ;)

To by było na tyle jeśli chodzi o oleje które używam na ten moment. Niektóre mi się już kończą więc pewnie niedługo dowiecie się co nowego kupiłam ;) A jak jest u Was z używaniem olejków? Jesteście na tak a może nie? :) Jestem bardzo ciekawa :*

Pozdrawiam serdecznie i przesyłam dużo energii na nadchodzący tydzień :)

A.


TOP 5 drogeryjnych kremów do rąk

Witam Was,


Dziś poruszę problem suchej skóry dłoni... Jest to chyba mój największy pielęgnacyjny problem.
Gdy tylko przyjdzie koniec jesieni a początek zimy to jak za pomocą czarodziejskiej różdżki moje ręce stają się suche, szorstkie i w niektórych miejscach skóra pęka. Wyobrażacie sobie to?! :(
Jest to straszny problem nie dość że nie czuje się z tym komfortowo bo skóra na dłoniach jest ściągnięta, przesuszona i pęka to jeszcze wizualnie wygląda to okropnie.
A czemu się tak dzieje? Mam manie mycia rąk ... Nie dość że ręce często myje to jeszcze je myje jak wychodzę z domu, pracy. Wtedy wychodzę na zimne, wietrzne powietrze i bach ... problem się pojawia. Nie zawsze mam rękawiczki lub nie zawsze zdążę je założyć. Czasem zapomnę rękawiczek lub mam w innej kurtce. Nie potrafię tego upilnować. Z racji takiego problemu krem do rąk schodzi u mnie litrami. Używałam kremów drogich, tanich, znanych i tych mniej... I teraz wiem że nie liczy się marka czy cena a skład. A chodzi o konkretny skład dla moich przesuszonych dłoni. Tak więc dziś polecę Wam 5 drogeryjnych kremów które mogę polecić z czystym sumieniem. Kremy te się u mnie sprawdziły i wracam do nich jak bumerang.
Kolejność umieszczonych kremów nie ma znaczenia gdyż cała piąteczka jest warta polecenia!
Bez większej rozpiski. Wszystkie te kremy genialnie nawilżają moją skórę dłoni, przynoszą ulgę, nawilżenie jest długotrwałe, kremy te łagodzą podrażnienia i jestem z nich zadowolona! Różnią się zapachami, ceną i ewentualnym składem.

LIRENE SOS RATUNEK Regenerująco-odżywcze serum do rąk i paznokci



NIVEA Soft, krem intensywnie nawilżający



NIVEA HYDRA IQ Balsam do rąk (dość długo się wchłania więc stosowałam go na noc a rano dłonie był bardzo dobrze nawilżone)




CZTERY PORY ROKU, Skoncentrowane serum do rąk i paznokci 




CZTERY PORY ROKU, Zimowy krem do rąk skóra szorstka i zniszczona 


Kremy w/w są naprawdę skuteczne i chętnie do nich sięgam. Nie zawiodły mnie i zawsze robię sobie ich zapas :)
Polecam :)

Pozdrawiam,
A. 

Przypominam Wam o INSTAGRAMIE KLIK

Gdy wypadają włosy

Witam Was,


Problem z wypadającymi włosami? Coś Ci o tym wiadomo?Nie wiesz co robić? W takim razie pociesze Cię choć odrobinę ...
ZNAM TO! Niestety ale problem z wypadającymi włosami do mnie wraca i główną przyczyną tego problemu jest stres. Staram się używać odpowiednich kosmetyków ale wiecie jak to jest. Nie zawsze mam je pod ręką a z racji mieszkania za granicą jest jeszcze trudniej. Na ratunek zawsze przychodzą mi kosmetyki marki RADICAL o których pisałam Wam tutaj Klik oraz tutaj Klik. Produkty te znam i towarzyszą mi od zawsze. Sięgam po nie gdy problem z wypadaniem włosów wraca.
Jakiś czas temu otrzymałam od Mamy zestaw kosmetyków marki JANTAR w skład którego wchodził szampon do włosów, mgiełka oraz wcierka. Lubię tego typu kosmetyki. W momencie gdy mam problem z włosami to preferuję kosmetyki ziołowe, naturalne a gdy one nie pomagają to sięgam po coś mocniejszego ... Na szczęście kosmetyki w/w działają zawsze! Tak więc może przejdę do konkretów.


Zacznijmy od szamponu - szampon zawiera między innymi wyciąg z bursztynu oraz kompleks witamin A, E. Jest nieco wodnisty ale łatwo się go rozprowadza. Szampon ma dość specyficzny zapach i nie każdemu może przypaść do gustu jednak uważam że liczy się skuteczność kosmetyku a zapach schodzi na drugi plan. Na szczęście po umyciu zapach się neutralizuje i nie czujemy go na włosach. Szampon jest dość wydajny i to jest oczywiście duży plus. Minusem jest jednak to że szampon bardzo słabo się pieni. Dla niektórych to będzie plus jednak ja lubię gdy szampony czy żele pod prysznic bardzo się pienią. Włosy po umyciu są błyszczące i wyglądają na zdrowe. Widzę znaczną poprawę jeśli chodzi o wypadanie. Efekty zwyczajnie widać na szczotce - mniej włosów z niej wyciągam. Włosy po zastosowaniu trochę się plączą więc bez odżywki się nie obejdzie ale na szczęście mamy z tej samej serii mgiełkę, która w swym składzie ma między innymi wyciąg z bursztynu (podobnie jak szampon), proteiny pszeniczne, wyciąg z zielonej herbaty oraz d-pantenol. Mgiełka bardzo wygodnie, fajnie się rozprowadza/ rozpyla na włosach. Po zastosowaniu z łatwością rozczesujemy włosy. Taki duet pomoże nam z wypadającymi włosami :) A zapłacimy za szampon 9 zł a za mgiełkę 8 zł. Więc jak widzicie kochani - majątek to, to nie jest a efekty widać gołym okiem. Do takiej kuracji możecie użyć wcierki do włosów tak jak zrobiłam to ja. Wcierka zawiera takie same składniki jak jej poprzednicy. Stosowałam ją dwa razy w tygodniu by wzmocnić osłabione włosy. Dodatkowo wcierka dotlenia nam cebulki. Jeśli tylko zobaczycie że Wasze włosy są osłabione, intensywniej wypadają sięgajcie po kosmetyki marki JANTAR lub też RADICAL bo obie marki sobie chwalę.
Kochani to na tyle jeśli chodzi o moją kurację dotyczącą wypadaniu włosów. W/w kosmetyki to póki co jedyne które używam na powracający problem, a takowy odwiedza mnie plus minus raz/ dwa razy do roku. Jednak radzę sobie dzięki tym kosmetykom i Wam mogę je polecić z czystym sumieniem. 

Zapraszam Was na INSTAGRAM KLIK 

Udanego wieczoru!
A.

Maska do włosów ZENZ

Witam Was serdecznie :)

Przychodzę dziś do Was z bardzo ciekawym produktem do włosów. Jakiś czas temu u mnie zagościł i bardzo się cieszę z tego faktu. O włosy lubię dbać, nie jest dla mnie problemem nałożenie maski i czepka by tak spacerować po domu np. 30 minut. Jest mnóstwo dziewczyn które są zabiegane i nie mają czasu na takie zabiegi ale myślę że warto poświęcić raz w tygodniu 30 min by nałożyć dobrą maskę na włosy. Taki zabieg na pewno zaowocuje :)
Staram się zmieniać produkty do włosów i eksperymentować. Tak też kolejnym eksperymentem była maska do włosów marki ZENZ strona oficjalna jest tutaj. Polecam Wam się bliżej przyjrzeć reszcie produktów. A pokrótce mogę napisać że założycielem marki jest duńska fryzjerka Anne-Sophie Skjødt Villumsen. Która po problemach alergicznych postanowiła stworzyć produkty ekologiczne do pielęgnacji włosów. Oczywiście marka się rozwinęła i ma w swoim asortymencie również produkty do makijażu tzw. kosmetyki mineralne. Kosmetyki w/w marki mają świetny i ekologiczny skład. Tak więc świetnie nadają się dla alergików, dzieci czy też kobiet w ciąży
Ja stosuję od miesiąca maskę tejże marki i jestem bardzo zadowolona. Stosuję kosmetyk po umyciu włosów, lekko osuszam włosy ręcznikiem i nakładam na całą długość włosów łącznie z skórą głowy po czym nakładam czepek i tak sobie spaceruję po domu 30-45 minut po czym produkt spłukuje. Włosy po nim genialnie się rozczesują, szczotka po prostu sunie po tych włosach! Super uczucie. Włosy po wyschnięciu są lekkie, delikatne w dotyku i bardzo błyszczące. Nie są obciążone w żaden sposób. 


Maska do włosów ZENZ TREATMENT Pure No. 03 zawiera w swoim składzie tłoczony na zimno olej z awokado i oczyszczony aloes. Nie zawiera żadnych perfum, jest bezzapachowy.
Wzmacnia skórę głowy oraz włosy, które pozostają zdrowe, witalne i błyszczące. Jestem tym produktem zachwycona. Jedyne czego mi w nim brakuje to zapach. Szkoda że nie pachnie jakoś owocowo :) Cóż - ważne że świetnie dba o moje włosy. Kosmetyk możecie kupić w sieci np. na stronie producenta. Jest dość drogi ale warto zainwestować. Kosztuje ok 160 zł za 250 ml produktu z tymże produkt jest bardzo wydajny. Z tego co się orientuje produktów tej marki nie kupicie w PL ale śmiało można szukać w internecie a jeśli komuś bardzo będzie zależało to mogę kupić i wysłać ;)


Pozdrawiam Was i zapraszam na INSTAGRAM tak mnie częściej znajdziecie ;)
A.

Przyjemniaczki

Witam Was kochani!


Długo mnie już na blogu nie było ale kto się stęsknił wie gdzie mnie znaleźć czyli na INSTAGRAMIE - gorąco Was zapraszam.
Dziś przyszedł czas na podsumowanie PRZYJEMNIACZKÓW czyli tak jak co jakiś czas zbieram kosmetyki które śmiało mogę polecić.
Tak więc po kolei ;)
Jak już kiedyś Wam wspominałam bardzo się lubuję w żelach pod prysznic marki NIVEA - są to dla mnie produkty które spełniają swoje zadanie. Dobrze się pienią, pięknie pachną i dokładnie myją nasze ciało a do tego ich cena nie jest wygórowana. Żele są bardzo wydajne i naprawdę szczerze je polecam. Tym razem używam Care & Orange - genialny zapach oraz Care & Rose - równie piękny.
Jak już jesteśmy przy myciu to mogę Wam również polecić mydło w płynie od Ziaja. Bardzo ładnie pachnie, dobrze myje nasze dłonie i cena również nie odstrasza. Jeden minus jest taki że mydło nie jest bardzo wydajne. Noooo chyba że my tak często myjemy ręce to by wiele wyjaśniało :x ;D
Następnie mamy szampon do mycia włosów od PANTENE - ochrona przed wypadaniem włosów. Bardzo lubię ich szampony. Według mnie spełniają swoje zadanie bez zarzutu a do tego bardzo ładnie pachną, świetnie się pienią i zapach utrzymuje się przez kolejne dni. Moje włosy są po ich stosowaniu puszyste i błyszczące. Pisałam Wam tutaj KLIK też o szamponie PANTENE tylko innej serii. Godny polecenia więc kupujcie śmiało :)
No i standardowo już antyperspirant REXONA - chyba gości w każdym poście pt. "Przyjemniaczki" :)


W sierpniu skusiłam się na antyperspirant SANEX i właściwie nie mam zastrzeżeń co do niego. Spisał się i śmiało polecam. Mimo wszystko jednak wolę moją REXONE :x
Krem intensywnie nawilżający BANDI - miałam już od nich produkty o których pisałam Wam tutaj KLIK oraz tutaj KLIK. Za każdym razem jestem zadowolona. Natomiast ten krem okazał się dobrym nawilżaczem ale nie powalającym na łopatki. Wiecie o co mi chodzi? Mogę go polecić osobom które szukają delikatnego nawilżenia ale do bardzo suchej skóry twarzy się nie sprawdzi według mnie. I na pewno nie do skóry z podrażnieniami. Ja po grypie miałam w okolicach nosach wysuszoną i podrażnioną skórę i gdy nakładałam go to w tych podrażnionych miejscach mnie piekło. Miło go wspominam ale myślę że już do niego nie wrócę. Na pewno nie zimą. Cena to 48 zł za 50 ml produktu. Nie jest to wygórowana cena. Skład bardzo fajny. Mogę polecić.
Kolejny krem do twarzy do ZIAJA Krem mikrozłuszczający z kwasem migdałowym na noc. I generalnie tak - mam mega mieszane uczucia. Bo złuszczania to ja żadnego nie widziałam ani nie odczułam, ujednolicenia kolorytu również. Jedyny plus za to że, rzeczywiście zmniejsza pory i tu go mogę śmiało polecić i fajnie nawilża. Tak więc można go ocenić 50% na 50%. Od czasu do czasu wyskoczyły mi jakieś niespodzianki ale mogę mu to wybaczyć ... Duży plus że radzi sobie z tymi rozszerzonymi porami i chyba głównie dlatego znalazł się w poście "Przyjemniaczki".
Kolejne mazidło to krem do stóp SCHOLL - cena to ponad 20 zł za 75 ml. Krem ma za zadanie zmiękczyć twardą, zrogowaciałą powierzchnię skóry na stopach. I faktycznie radzi sobie całkiem dobrze. Zmiękczył mi nieco pięty - mimo że mam je zadbane i ładne to jednak jeszcze bardziej poprawił ich wygląd. Szybko się wchłania a to duży plus bo nie lubię gdy kremy do stóp długo się wchłaniają. Jedyny minus to zapach i cena. Myślę że są tańsze alternatywy ale śmiało Wam mogę go polecić.
Jak już jesteśmy przy nawilżaniu to warto zwrócić uwagę na krem ultranawilżający od RESIBO. Mimo że to próbka to starczyła mi na dwa razy i mogę powiedzieć że zrobiła na mnie wrażenie. Bardzo fajnie nawilża. Możliwe że skuszę się na pełnowymiarowy produkt.
A teraz o produkcie naprawdę godnym uwagi a mianowicie JOANNA balsam na suche miejsca 3 w 1. Jest to małe masełko które możemy stosować na łokcie, usta czy paznokcie. Ja stosuję masełko na usta i jestem zadowolona z efektu jaki daje. Bardzo ładnie nawilża moje spierzchnięte usta. Pamiętajmy że ja dużo spaceruje a warunki atmosferyczne u mnie czasem dają wiele do życzenia. Natomiast masełko świetnie sobie radzi. Ma bardzo fajny skład. Naprawdę polecam!
Ostatni już produkt w dzisiejszym poście to żel do okolic oczu od MAGASIN. Jest to wygodna aplikacja żelu typu roll w okolicach oczu. Produkt zawiera wyciąg z ogórka. Ma za zadanie zmniejszyć obrzęk oraz nawilżyć. Jeśli chodzi o skorygowanie obrzęku to nie ma takiej potrzeby u mnie. Za to ładnie nawilżał moją skórę wokół oczu. Bardzo fajny i wydajny kosmetyk. Wart uwagi. Cena to 40 zł.

To tyle jeśli chodzi o dzisiejszy post i o dzisiejszych przyjemniaczków. Mam nadzieję że coś znajdziecie dla siebie. Kosmetyki które opisałam są warte uwagi. Polecam :)

Nadal zapraszam Was na Instagrama i dajcie tam znać o sobie bo chętnie będę Was odwiedzać :)

Buziaki
A.
 

Jak sobie radzić z wypadaniem włosów?

Hejo hej!!

Każda z nas marzy o pięknych, gęstych i puszystych włosach. Do tego jeszcze błyszczących i zdrowych! Pewnie :) Kto by nie chciał. Czasem jednak nie jest tak jakbyśmy chciały. Nasze włosy nagle zaczynają wypadać a nasz gęsty kok robi się coraz chudszy ... Na szczotce zostaje coraz to więcej włosów a my zaczynamy się zastanawiać co się dzieje! Wypadnie włosów to nie tylko źle dobrane kosmetyki. Pamiętajcie że wypadanie włosów może być spowodowane stresem, problemami hormonalnymi, niektóre leki, menopauzą czy też po porodzie. Nadmierne wypadanie włosów ma również związek ze złą dietą - warto sobie zrobić badania krwi i sprawdzić zawartość żelaza w organizmie. Do tego wszystkiego dochodzą też różne problemy skóry głowy. Dlatego zanim zaczniemy inwestować w mega drogie kosmetyki warto się zastanowić gdzie leży problem. Przyczynę należy leczyć a nie tuszować. Co nam z kosmetyków wartych 200 zł gdy mamy problemy z hormonami i to najpierw je, powinniśmy doprowadzić do ładu i składu. Jeśli już wykluczymy problemy zdrowotne, zaczniemy się zdrowo odżywiać, wtedy, by podratować nasze wypadające włosy możemy sięgnąć po kosmetyki. Kosmetyków na rynku polskim jak i zagranicznym jest cała masa. Więc jest w czym wybierać.
Z własnego doświadczenia mogę Wam polecić kosmetyki które MI bardzo pomogły. Włosy w pewnym okresie mojego życia wypadały garściami. Wszystko spowodowane było ogromnym stresem u mnie. Włosy były coraz rzadsze i zaczynały robić się zakola ... Nic przyjemnego. Szybko zaczęłam interweniować a na pomoc przyszły mi :

Seboradin Ampułki Forte - 14 ampułek kosztuje 38,99 zł a na stronie producenta jest promocja i kosztują teraz 34,99 zł. Ampułki są naprawdę genialnym produktem. Widziałam znaczną poprawę!
Do kuracji ampułkami stosowałam również RADICAL ziołowo-witaminowe serum do włosów. Cena produktu to ok 13 zł. Te dwa produkty pomogły mi w tym czasie bardzo. Do tego powoli ogarniałam mój stres i kontynuowałam kurację. Po ampułkach stosowałam jeszcze to serum z RADICAL ale do tego dołączyłam RADICAL mgiełkę wzmacniającą w cenie 8,50 zł.
Jak widzicie ceny tych produktów nie są wygórowane a działają naprawdę cuda. Jestem bardzo zadowolona i często do nich wracam. Właściwie to serum stosuję bardzo często.
Na dzień dzisiejszy stosuję JANTAR szampon z wyciągiem z bursztynów oraz JANTAR mgiełkę tej samej serii i również sobie chwalę. 

Pamiętajcie też że nasze włosy mogą wypadać przez nieodpowiednie szczotki do włosów. Dlatego warto dobrać taką która będzie spełniała odpowiednie kryteria np. do włosów długich, krótkich. Nie wybierajcie szczotek z ostro zakończonymi "ząbkami".
Do tego wszystkiego dochodzi stylizacja włosów czyli wszystkiego typu lakiery, żele, pianki. Zastanówcie się czy aby musicie używać wszystkich tych produktów. Może warto pomyśleć nad zmianą fryzury by unikać tej chemii? :)
Pamiętajcie też żeby chronić włosy w czasie ich prostowania. Na rynku jest teraz cała masa produktów ochronnych w czasie prostowania. Warto zainwestować w naprawdę dobrą prostownicą z regulacją temperatury. Właściwie przy częstym stosowaniu to must have!
W weekendy gdzie np. nigdzie nie wychodzicie warto zrobić włosom dzień lenia i nie myć ich, przetłuścić. Przetłuszczenie włosów bardzo im pomaga. Ja gdy nigdzie nie wychodzę to dodatkowo swoje natłuszczam olejkami kokosowymi czy też arganowym. Polecam :)

Tak jak pisałam produktów jest wiele ale najpierw zastanówcie się nad stanem Waszego zdrowia, wyeliminujcie przyczyny które ewentualnie powodują wypadanie włosów a następnie sięgnijcie po odpowiednie produkty.

Życzę Wam powodzenia!
A.


Na blogu pisałam kiedyś o mgiełce z RADICAL KLIK oraz o ampułkach KLIK

Zniszczone włosy po lecie ... Jak sobie radzić?

Witajcie kochani,


Astronomiczna jesień zaczęła się już kilka dni temu co jest u mnie bardzo wyczuwalne. Zimno, ciemno, dni krótsze i strasznie wieje. Właśnie wróciłam do domu i piję gorącą herbatę i grzeje się pod kocem. Korzystając z wolnej chwili czas na post pt. ''Zniszczone włosy po lecie, jak sobie radzić?''. Większość z nas zapewne odczuwa skutki silnego słońca czy morskiej bryzy na swoich włosach. Do tego dochodzą wakacyjne szaleństwa i czasu brak na porządną pielęgnację włosów.
Jasne - nikt Was za to nie będzie karcić gdyż takie rzeczy się zdarzają. Jednak przyszła jesień i możecie to wynagrodzić swoim włosom. W jaki sposób? Już Wam piszę konkrety :)
Ja zawsze po lecie idę do fryzjera podciąć końcówki. Włosy wtedy są zdrowsze, ładniejsze gdyż sianko które nam na końcówkach powstało - znika! :) Pamiętajcie włosy to nie papier - szybko odrosną. A 5 cm nikomu nie zaszkodzi a wręcz pomoże. To jeśli chodzi o ingerencję fryzjera w nasze włosy. A teraz sposoby kosmetyczne.
Zacznijmy od szamponu bo od niego zaczyna się pielęgnacja naszych włosów. Aby nawilżyć nasze zmęczone latem włosy polecam Wam :
- Gliss Kur Total Repair - szampon do włosów suchych i zniszczonych w cenie 14,99 za 400 ml produktu w Rossmanie.
- Loreal Intense Repair - do włosów suchych i zniszczonych. Cena produktu ok 30 zł. Znajdziecie np. w drogerii Natura lub na stronach internetowych. Szampon może i tani nie jest ale jest bardzo wydajny - produkt wart uwagi, naprawdę.
- Morocco Argan Oil - szampon nawilżający 500 ml za ok 22 zł.

Te trzy szampony mogę Wam z czystym sumieniem polecić. Często do nich wracam bo jest to sprawdzony produkt. Kolejne kosmetyki które pomogą nam w nawilżeniu włosów po lecie i słonku to maski i odżywki. Produkty również sprawdzone przeze mnie.
- Biovax, Glamour Intensywnie regenerująca maska do włosów - 125 ml w cenie 17,99 w Rossmanie ale UWAGA jest PROMOCJA i kosztuje 9,99 zł!! Polecam
- Gliss Kur, Ultimate Resist - ekspresowa odżywka. Produkt w cenie 14,99 w Rossmanie.
- Nature Fusion Pantene - odżywka do włosów w cenie 14,99 zł ale UWAGA w Rossmanie trwa PROMOCJA i produkt kosztuje 10,99.
- Loreal Intense  Repair - maska do włosów. Bez problemu kupicie online i prawdopodobnie w drogerii Natura.

Oprócz szamponów, masek czy odżywek stosuję również olejki do włosów. Gdy mam więcej czasu i nie planuje wyjścia z domu. Nakładam na włosy olejek np. kokosowy, rozprowadzam na całej ich długości, upinam włosy i tak sobie chodzę. Nie przeszkadza mi to w gotowaniu, sprzątaniu czy czytaniu książki. Warto taki "zabieg" robić minimum raz w tygodniu, Jeśli znajdziesz czas żeby wykonać taki "zabieg" dwa razy w tygodniu to będzie super!
Stosuję takie olejki jak :
- ORGANIQUE Olejek arganowy - 50 ml kosztuje 59 zł i dostaniecie produkt w sklepie online lub w stacjonarnych sklepach. Na stronie marki znajdziecie spis takich sklepów/stoisk. Warto kupić ten olejek :)
- ORGANIQUE Olejek kokosowy - 100 ml produktu kosztuje 44, 90 zł. Jak wyżej - warto! :)
Oczywiście w drogeriach znajdziecie tańsze i równie dobre odpowiedniki. Ja póki co stosuje te dwa olejki i bardzo sobie chwalę! Olejki są mega wydajne więc spokojnie Wam starczą na długi czas.
Jeśli mowa o drogeryjnych olejkach to warto jeszcze się zaopatrzyć w Loreal Magiczna Moc Olejków, olejek w kremie 150 ml kosztuje 19 zł ale teraz jest promocja - 14,99zł. Ten produkt stosuje na mokre włosy po uprzednim umyciu. Warto!

Tyle jeśli chodzi o produkty które pozwolą nam nawilżyć nasze włosy i wzmocnić po wakacyjnych wojażach :) Pamiętajcie też że warto po nałożeniu maski na włosy - nałożyć czepek i owinąć głowę ręcznikiem. W tym czasie gdy maska zacznie "pracować" możecie zrobić sobie dobrą kolację czy zerknąć na wiadomości ;)

W poście został poruszony temat nawilżenia włosów - kolejne posty będą na temat wypadania włosów.


Pozdrawiam Was!
A.

ALOE VERA


Halo halo ;)


Pisania ciąg dalszy :) Jeśli mam wolne popołudnie to dlaczego by nie skorzystać, prawda?
Ciasto się piecze, herbata parzy no to pisać dalej mogę.
Mamy już wrzesień ale za to bardzo ciepły. Na tyle ciepły że można się jeszcze spokojnie opalać. Z racji tego że mieszkam blisko morza - jestem tam częstym gościem. Uwielbiam lato, słońce i wylegiwanie się na plaży. To mnie ogromnie relaksuje i sprawia mi radość. Wiadomo też że nic nie jest idealne ... ;) Plażowanie i opalanie się niesie za sobą pewne ryzyko, jakie tego Wam nie muszę szczegółowo opisywać. Czasem zdarza mi się że się przypiekę ... A najbardziej twarz .... Wrrrr :x
W tym roku na szczęście tylko raz sobie baaaaaardzo przypiekłam twarz. Nie było to miłe uczucie. Nie dość że piekło to jeszcze skóra bardzo była ściągnięta, wysuszona i czerwona. Na ratunek przyszedł mi żel aloesowy 100 % naturalny. Nałożyłam go na całą skórę twarzy, dość grubą warstwę. Przyniósł mi mega ulgę a dodatkowo mnie nawilżył i odżywił. Nawet nie wiecie jak się cieszyłam że go mam :D


Żel jest marki URTEKRAM, która posiada w swym asortymencie 100% naturalne, ekologiczne kosmetyki. Firma ma swą siedzibę w Danii i jest bardzo popularna w Skandynawii. Tak więc kosmetyki mam na wyciągnięcie ręki. Z tego co widziałam w Polsce kosmetyki tej marki również się pokazują i szczerze Wam je polecam.
Ja po mój żel aloesowy sięgam za każdym razem gdy wracam z plaży. Nawet jeśli nie jestem spieczona to i tak chce "napoić" moją skórą tym produktem. Żel możecie stosować na twarz, ciało. Według uznania.
Cena kosmetyku to ok 25 zł za 100 ml produktu. Nie jest to wygórowana cena bo kosmetyki tego typu potrafią być naprawdę drogie, śmiesznie drogie. Tak więc dziewczęta szczerze polecam i dajcie znać jak spisuje się u Was :)
Więcej o produktach marki Urtekram możecie poczytać TUTAJ ;)
Ja go polubiłam i jest moim plażowym towarzyszem :)


Pozdrawiam Was i miłego wieczoru
A.

Genialne ampułki do pielęgnacji włosów

Witam Was serdecznie,


Bardzo słonecznie dziś u mnie więc od rana jestem na nogach. Sprzątanie, pranie a teraz czas na kawę, ciacho i bloga. Mam parę zaległości więc siadam i piszę.
Dziś na temat produktu który trafił do mnie przypadkiem a z którego jestem bardzo zadowolona.
W produkty które mają opinię WOW rzadko wierzę... Nie lubię wielkich ochów i achów a później nic z tego nie wynika ... Tak też było z tymi ampułkami. Naczytałam się co obiecuje producent i na tym się skończyło. Ampułki leżały w zapasach i dzielnie czekały na swoją kolej...
Jakiś czas temu po nie sięgnęłam i jestem zadowolona i to bardzo. A o czym dokładnie mowa? A więc :
Easy Care T Dream K Lotion preparat odbudowujący włosy, ampułki 8 ml, Artego.
Artego to włoska marka która powstała w roku 2000. Marka zajmuje się produkcją profesjonalnych kosmetyków fryzjerskich. Przyjrzałam się nieco marce i rzeczywiście ma naprawdę ciekawe produkty z naprawdę fajnym składem. Przejdźmy dalej...
Według opisu producenta ampułkę należy wymieszać z maską tej samej marki, serii - ja jednak wymieszałam z maską którą miałam akurat pod ręką gdyż zwyczajnie nie posiadam ich maski. Efekt jaki daje ampułka jest naprawdę świetny. Po jednym użyciu włosy są bardzo delikatne w dotyku, pięknie się błyszczą i wyglądają na naprawdę zdrowe. Moje włosy są zdrowe, zadbane i błyszczące ale po zastosowaniu tej ampułki były w jeszcze lepszej formie a ich blask był jeszcze piękniejszy. Szczerze Wam powiem że rzadko mnie jakiś produkt mega zadowala - zresztą czytacie mnie to wiecie. Ten produkt mnie bardzo zadowolił i będę po niego sięgać. Otrzymałam 3 ampułki. Cały zestaw ampułek to 12 x 8 ml. Cena takiego zestawu to 120 zł. Niby jest to dużo ale 12 ampułek spokojnie nam starczy na długi czas. Nawet można zastosować taką kurację z maską raz w miesiącu a włosy będą nam naprawdę wdzięczne.


Skład ampułek to : hydrolizowana keratyna która odbudowuje włos od wewnątrz, serycyna która odbudowuje włos od zewnątrz i wygładza go, olejek z jojoby który nabłyszcza włos i chroni go oraz olejek z awokado który tworzy ochronny film na włosie.
Jeśli chodzi o samą aplikację kosmetyku to jest ona bardzo łatwa. Do miseczki wlewam ampułkę, dodaję maskę i mieszam. Całość nałożyłam na wcześniej umyte i lekko osuszone włosy. Rozprowadziłam "papkę" na całej długości, dodatkowo nałożyłam czepek i ręcznik. Odczekałam 10 minut i zmyłam. Później suszenie i wielkie zadowolenie :)

Marka proponuje kilka serii swoich produktów więc polecam się zaznajomić :) Więcej możecie przeczytać TUTAJ.


Serdecznie Was pozdrawiam,
A.

Jak dbać o usta przed i po ;)


Cześć Kochane,


Pisałam Wam jakiś czas temu o tym że kupiłam sobie pomadki płynne od NYX. Jestem nimi zachwycona! :) To moje pierwsze matowe kosmetyki i był to strzał w dziesiątkę. Najpierw myślałam że nie będzie mi dobrze w matach ale szybko zmieniłam zdanie. Więcej o nich możecie poczytać w moim poście KLIK. Pomadki wyglądają obłędnie na ustach jednak przed aplikacją tych pomadek musimy o usta zadbać, gdyż w przypadku zaniedbanych, suchych ust efektu wow nie będziemy miały. Jest na rynku teraz cała masa balsamów, pomadek i olejków nawilżających - więc spokojnie coś dla siebie znajdziecie lub jak przypuszczam macie już swoje ulubione nawilżacze ;) warto też zainwestować w peeling do ust lub zrobić go samemu.
Ja przed nałożeniem matowej pomadki na usta nakładam zaraz na początku makijażu pomadkę nawilżającą od FELICEA Natural, o której pisałam Wam TUTAJ. Według mnie ta nawilżająca pomadka spisuje się rewelacyjnie! :) Dokładnie nawilża mi usta i pomadka z NYX wygląda na nich idealnie. W czasie wielkiego wyjścia gdy używam pomadek matowych poprawiam makijaż może max 2 razy. Wiadomo że pijemy, jemy i kolor się zjada. Usta są na tyle dobrze nawilżone że nie muszę ich nawilżać w trakcie imprezy. Utrwalam tylko kolor.
Po przyjściu do domu obowiązkowy demakijaż - to jest tak logiczne że chyba nie muszę o tym pisać? :)

Zawsze po wielkich balach, dnia następnego funduję mojej skórze maski nawilżające. Wiadomo podkłady, pudry i inne mazidła które skóra miała na sobie cały wieczór i pół nocy ... Skórze należy to zrekompensować. Taką rekompensatę robię również mym ustom :) Do tego używam maski do ust od SEPHORA (będzie o nich osobny post) oraz używam olejku do ust od CLARINS, pisałam Wam o nim TUTAJ. Nadal olejkiem jestem zachwycona :) Sięgam po niego często a on jest tak wydajny że jest ze mną i jest :) Uwielbiam gooooo! :)
Pamiętajcie kochani, że dany kosmetyk wygląda na naszej skórze tylko wtedy dobrze gdy skóra jest zadbana. Tyczy się to podkładów, pudrów, pomadek. Jeśli nasza skóra jest zadbana to kosmetyk zawsze będzie wyglądał perfekcyjnie. Oczywiście zakładając że daną kolorówkę mamy odpowiednio do siebie dobraną.

Życzę Wam pięknego weekendu :)
A.

PS. Zapraszam na INSTAGRAM :)

Przyjemniaczki

Cześć Cześć :)


 Wróciła do mnie piękna pogoda więc korzystam ile mogę :) Muszę łapać każdy promyk słońca bo niedługo zimna jesień i krótkie dni ...

Dziś pozbierałam przyjemniaczków ostatnich dwóch miesięcy. Jak dobrze pamiętacie są to kosmetyki dobre. Nie rewelacyjne ale też nie buble. Kosmetyki które śmiało można używać a nie zrobią nam krzywdy. Dlatego taka nazwa "Przyjemniaczki" ;) żeby nie przeciągać to zabieram się do pracy a Was zapraszam do lektury.

Zacznijmy od produktów do mycia ciała. A są nimi żel pod prysznic marki Ziaja Kremowe Mydło Arganowe, które bardzo przyjemnie pachnie i poprawia nam nastrój w czasie kąpieli/prysznicu. Mydło bardzo fajnie oczyszcza nasze ciało, wygodnie się rozprowadza, dobrze pieni i nie wysusza. Skóra jest delikatnie nawilżona i przygotowana do dalszych zabiegów. Jestem na tak. Cena również jest fajna bo za 500 ml płynu płacimy ok 8 zł. Produkt jest wydajny więc na dość długo nam starczy. Produkt dokładnie spełnia swoje zadanie.
Kolejny żel do Palmolive Feel The Massage. Świeży, pobudzający zapach który kojarzy mi się z latem i morzem. Produkt dość wydajny ale trochę za rzadki. Ma w sobie delikatny peeling który przy okazji mycia złuszcza martwy naskórek. Żel pozostawia skórę świeżą, oczyszczoną i gotową do dalszych zabiegów. Zawiera ekstrakt z aloesu ;) Cena produktu to ok 9 zł za 250 ml. Spokojnie polecam.

Przejdźmy teraz do produktów do pielęgnacji włosów. Produkty te to szampon Pantene Pro - V do włosów słabych. Jest to już kolejne opakowanie tego szamponu. Ogólnie bardzo lubię produkty do włosów tej marki. Spełniają moje oczekiwania. Szampon jest bardzo wydajny, bardzo dobrze się pieni i nie plącze moich włosów. Świetnie radzi sobie z olejami. Dobrze je zmywa i nie muszę drugi raz myć głowy tak więc ogromny plus. Włosy po nim są delikatne w dotyku, dobrze się je rozczesuje, zapach dość trochę się utrzymuje. Duży plus za to że moje włosy są po nim puszyste. Za szampon zapłacimy ok 16 zł za 400 ml. Śmiało mogę polecić.
Kolejny produkt do włosów to RADICAL. Miałam już go i miałam też mgiełkę o której Wam pisałam tutaj KLIK. Jest to dobry produkt do włosów. Serum Ziołowo Witaminowe. Wzmacnia moje włosy, zmniejsza ich wypadanie. Właściwie moje wypadanie włosów zmniejszyło się do minimum. Serum ma bardzo fajny skład bo między innymi witaminę E. wyciąg z zielonej herbaty, ekstrakt z skrzypu polnego. Serum jest wydajne i na długo nam starczy. Dostępny w aptece za ok 15 zł za 100 ml. Serdecznie polecam ! 
I jeszcze jeden produkt do włosów. Pewnie nie jest zaskoczeniem bo bardzo często do tej odżywki wracam. A jest nią GLISS KUR Ekspresowa Odżywka Regeneracyjna. Świetnie się z nią dogaduje a pisałam już o niej tutaj KLIK oraz KLIK.

Idziemy dalej ;) Produkty do demakijażu. Pierwszy to Płyn miceralny 3 w 1 od Nivea. Swego czasu było o nim głośno na blogach. Szczerze mówiąc zrobił się sławny ale nie wiem dlaczego aż tyle zachwytów. Przeciętny płyn do zmywania resztek makijażu czy też delikatnego makijażu. Radzi sobie dobrze, jak każdy tego typu produkt. Jestem z niego zadowolona ale żeby się nad nim zachwycać i rozczulać to bez przesady ;) Radzi sobie z moimi resztkami makijażu, skóra jest oczyszczona i gotowa do dalszych zabiegów. Przeszkadza mi jego zapach. Nie podrażnia mnie i nie powoduje zaczerwień i podrażnień. Na etykiecie pisze że nawilża jednak z tym się nie zgodzę. Cena to ok 14 zł za 200 ml produktu. Dodam że jest wydajny. Niewielka ilość na waciku spokojnie nam wystarczy.
Kolejny produkt to Balsam Olejek do demakijażu twarzy Tołpa by Mariusz Przybylski. Produkt dość ciekawy bo wyjątkowo dobrze radzi sobie ze zmyciem trwałych podkładów. Daje radę i to niewielka ilość na waciku. Spełnia swoje zadanie i za to wielki plus. Nie wiem skąd go mam chyba dostałam do przetestowania albo sama kupiłam? W każdym razie jestem zadowolona ale już do niego nie wrócę gdyż ma jeden minus a mianowicie bardzo szczypie w oczy jak się do nich dostanie ...Kupicie go za 13 zł za 30 ml produktu. Produkt wydajny także na dość trochę starczy :) Dodam że delikatnie nawilża skórę twarzy. Zapach też ma znośny ;)
Jak już jesteśmy przy produktach do twarzy to napiszę Wam jeszcze że bardzo lubię krem NIVEA. Mam do tego produktu jak i marki ogromny sentyment. Ten zapach kojarzy mi się z dzieciństwem. Smaruje sobie tym kremem nos i okolice w czasie grypy. Dobrze sobie radzi z nawilżeniem i ukojeniem skóry w tych miejscach. Wiadomo że jak wycieramy nos to podrażniamy skórę chusteczkami. Pomaga mi też w demakijażu tuszu do rzęs i mocnych cieni. Produkt dostaniecie wszędzie :)
Ostatni już produkt to antyperspirant który uwielbiam i cały czas stosuje :) A pisałam o nim tutaj
KLIK

To na tyle jeśli chodzi o PRZYJEMNIACZKÓW. Mam nadzieję że post się Wam w jakiś sposób przyda. A może znacie któryś z produktów i podzielicie się ze mną swoją opinią?
Pozdrawiam i zapraszam na INSTAGRAM będzie mi Was łatwiej obserwować :)
A.

Orzeźwiający żel do mycia twarzy CLARINS

Cześć Wam,


Dość trochę mnie nie było ale ten kto mnie obserwuje ten wie że jestem dziennie na Instagramie :)
Niestety nie mam czasu na codzienne przesiadywanie na blogu i pisanie postów. Nie wiem jak robią to inne Blogerki które dziennie wrzucają nową recenzję kosmetyku . Ich życie polega chyba tylko na smarowaniu się kremami skoro dziennie jest nowa, rzetelna recenzja produktów :D
Chyba że nie jest to rzetelna recenzja a pisanie bo pisanie bo ktoś dał krem za free albo i cały wór kosmetyków. Dziwi Was to tak samo jak mnie? Dziennie nowa recenzja? Rzetelnie sprawdzony produkt? Skoro ja mam krem do twarzy na 3 tygodnie i dopiero wtedy mam prawo się na jego temat wypowiedzieć to ja nie wiem jak one to robią. Ok, koniec irytacji z mojej strony. Nie ukrywam że mam dziś zły humor i pewnie to zauważyłyście bo ja żali na blogu nie wylewam. To mój drugi raz...

Przejdźmy do milszej części postu. Dziś oprócz moich żali będzie o żelu do twarzy marki CLARINS - Daily Energizer Cleansing Gel with moringa extract. Na żel natrafiłam przypadkowo gdyż wszystkie moje zapasy mi się skończyły i ruszyłam na zakupy. Długo nie mogłam się zdecydować. Generalnie ciężko mnie ostatnio zadowolić więc błąkałam się po tym sklepie szukając żelu do mycia twarzy. Pomogłam mi bardzo uprzejma pani ekspedientka która poleciła mi właśnie w/w żel do mycia twarzy. Mam już resztkę tego żelu i generalnie mam mieszane uczucia. Nie zadowolił mnie na tyle żebym mogła śmiało napisać "Biegnijcie i kupujcie" ale też nie mogę napisać że to niewypał którego nie polecam.


Żel ma bardzo pobudzający, delikatny zapach, coś w klimatach pomarańczy. Nie wysusza mojej cery ale też jej nie nawilża (producent nie obiecuje nawilżenia, także ok), oczyszcza moją twarz z tym że jeśli go stosuję rano to naprawdę dobrze sobie radzi, twarz jest oczyszczona, promienna i gotowa do dalszych zabiegów. Używając go wieczorem bez uprzedniego demakijażu żel absolutnie nie radzi sobie z ciężkim makijażem. A że na wyjeździe nie miałam niczego do oczyszczania oprócz tego żelu i toniku to miałam problem. Dobrze że następnego dnia znalazłam szybko drogerię ;) Skleroza nie boli...
W składzie ma dwa ciekawe produkty a są nimi Mydlnica lekarska oraz Moringa olejodajna.
Nie wrócę do niego na pewno bo cena nie jest adekwatna do jakości produktu z tym że jeśli szukacie delikatnej pielęgnacji do rannego oczyszczania twarzy to śmiało możecie kupić. Ja preferuję mocniejsze żele do dokładnego oczyszczania, ten zwyczajnie jest za słaby. Cena 60 zł. Kupicie np w Sephora ;)

Jestem ciekawa czy miałyście w/w żel i jakie jest Wasze zdanie na jego temat.

Życzę Wam udanego tygodnia :*
A.

BANDI tonik do twarzy


Witam Was :*


Wybieram się zaraz na plażę ale jeszcze mam chwilę na kawę i bloga :) Dziś produkt który chętnie zabieram na plażę oraz stosuję w domu.
O marce BANDI pisałam Wam już jakiś czas temu. Używałam ich kremu KLIK i bardzo sobie chwaliłam. Wtedy wiedziałam że będę sięgać po ich produkty i zaopatrzę się jeszcze w coś. I tak właśnie było kupiłam jeszcze jeden ale inny krem do twarzy oraz tonik/mgiełkę do twarzy. W mojej codziennej pielęgnacji rano jak i wieczorem zawsze uczestniczy tonik. Jest to wręcz obowiązek! :)
Jeśli chodzi o toniki to nie mam wygórowanych wymagań jedynie ma mnie nawilżyć i zebrać jakieś tam resztki po makijażu czy ewentualne ranne zabrudzenia na twarzy które gdzieś tam powstały w nocy. Typu sebum itp ;)
Oczyszczający Tonik Antybakteryjny BANDI z serii Young Care jest już ze mną dość trochę i mogę powiedzieć że jestem z niego zadowolona. Spełnia wszystkie swoje zadania. Ja ogólnie nie mam problemów z cerą (odpukać) więc jeśli chodzi o moje potrzeby to tonik sprawdza się u mnie świetnie. Nie wiem jakby sprawdzał się u osób z cerą problematyczną. W każdym razie po zastosowaniu toniku czuje że moja skóra jest czysta, odświeżona i przygotowana do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych.


Bardzo wygodnie się go aplikuje gdyż ma dozownik w formie "spray". Wystarczy że rozpylimy tonik na twarz lub na wacik. W zależności jak lubimy. Jeśli rozpylimy go bezpośrednio na twarz to tonik bardzo fajnie i szybko się wchłania. Do tego bardzo przyjemnie pachnie. Lubię go ja i moja twarz :)
Według producenta tonik ma za zadanie przywrócić odpowiednie pH, reguluje wydzielanie sebum, przyspiesza gojenie się wykwitów trądzikowych, ogranicza powstawanie zaskórników. Jak jest z tymi zaskórnikami i gojeniem się wykwitów tego niestety nie wiem gdyż nie mam takich problemów.

Zabieram go teraz w sezonie letnim na plażę. Lubię odświeżać na plaży swoją twarz a ten tonik się świetnie sprawdza. Podoba mi się też to że gdy rozpylamy go na twarzy to tak równomiernie rozpryskuje się i otula całą twarz a co za tym idzie jest naprawdę mega wydajny! Tonik kupiłam stacjonarnie w drogierii Hebe w cenie 29 zł. Możecie również kupić na stronie producenta. Mogę ten tonik polecić i pewnie do niego wrócę :)

Pozdrawiam Was i życzę udanego dnia :)
Ja uciekam na plażę :) :*
A.

Mgiełka do twarzy godna polecenia

Witajcie kochani,


U mnie za oknem szaro, smutno i zimno ... nic się nie chce. Jedyne co dziś zrobiłam to pranie ... a sprzątanie nadal czeka. Biorę się w garść - napiszę Wam nowego posta a później podwijam rękawy i wio do sprzątania.
Dziś przychodzę do Was z całkiem fajnym kosmetykiem a mianowicie z mgiełką do twarzy. I niby nic zaskakującego nie powinno być w mgiełce do twarzy a jednak ;)
Produkt dostałam do przetestowania i gości u mnie już dość długo gdyż jest bardzo ale to bardzo wydajny. Psikam i psikam a końca nie ma. Plus za to ogromny :) Do kolejnych plusów możemy zaliczyć bardzo fajny skład i to że kosmetyk jest naturalny. Kolejny plus za to że kosmetyk świetnie rozpryskuje się na twarzy, jest wygodny w użyciu i bardzo szybko się wchłania. Kosmetyk pozostawia skórę dobrze nawilżoną, delikatną, poprawia jej wygląd i przynosi ulgę. Takie cudo jest od marki UNANI. Jest to hiszpańska, rodzinna marka która prosperuje na rynku już od ponad 10 lat. Mają w swoim asortymencie kosmetyki naturalne i ekologiczne. Kładą nacisk na łagodną i bezpieczną pielęgnację. Ciesze się że mam okazję używać ich kosmetyku. Jestem naprawdę bardzo zadowolona.

Mgiełka ma za zadanie łagodzić podrażnienia wrażliwej skóry spowodowane czynnikami zewnętrznymi (ciepło, zimno, wiatr, klimatyzacja) oraz zapobiega przesuszaniu się skóry, starzeniu i łagodzi zaczerwienienia. Mgiełkę można stosować rano i wieczorem, Poczekać aż sama się wchłonie. Do tego obłędnie pachnie. Mega świeżo, lekko i z delikatną nutą kwiatów. Nie potrafię tego zapachu opisać, musicie to poczuć! :) Rzadko spotykam się z takimi pięknymi zapachami kosmetyków.
Ostatnio dość trochę się spiekłam i po zastosowaniu tej mgiełki czułam naprawdę ogromną ulgę...!! :)
Rozluźniła moją skórę twarzy bo była po opalaniu bardzo spięta i dobrze mnie nawilżyła. Stosuję tą mgiełkę zamiennie z tonikiem do twarzy. Koszt takiego produktu to ok 90 zł. A ich strona internetowa to KLIK. Kosmetyki możecie kupić np. tutaj ---> SKLEP. Jest to drogeria online.
Jeśli jesteście w trakcie szukania odpowiedniej mgiełki do twarzy to szczerze polecam :) :)

Życzę Wam cudownego tygodnia :)
Ja jeszcze 5 dni i jadę na wakacjeeeee :)
Zapraszam Was na mojego INSTAGRAMA KOSMETYKIWMOIMSWIECIE

Buziaki,
A.

Beautyblender + mydełko do mycia

Witam Was :)

W Blogosferze już chyba każdy opisał swoją gąbeczkę do makijażu. Od tych oryginalnych Beautyblender po te zwykłe podróbki dostępne w każdej drogerii. Dziś przyszedł czas na mnie aby opisać swoją przygodę z gąbeczkami. Nie lubię pisać postów jak jest na coś wielkie bum, wow itd. Później co drugi blog pisze o tym samym...
Przyznam szczerze że od początku podchodziłam do gąbeczek nieco sceptycznie. Uważałam że najlepiej nakłada mi się podkład palcami i że cena jest nieco przesadzona. Jednak z ciekawości będąc w drogerii kupiłam sobie podróbkę gąbeczki. Nie pamiętam ceny ale była to chyba połowa wartości oryginalnej gąbeczki. "Jajeczko" zrobiło na mnie wrażenie. Podkład równomiernie i przyjemnie nakładało mi się na twarz a efekt był bardzo ładny. Byłam na tak :) Gąbeczka dość długo mi towarzyszyła. Kolejną gąbeczkę jaką zaczęłam używać do dnia dzisiejszego jest oryginalny Beautyblender.

Jest nieco delikatniejszy od poprzednika i "pije" mi mniej podkładu. Nadal uważam że cena jest wygórowana. Według mnie "jajeczko" powinno kosztować max 50 zł. Mój Beauty jest ze mną od 4 miesięcy, nic się z nim nie dzieje tzn nie ma żadnej wady, nie kruszy się itd. Wiem że niektórzy skarżą się na to że kolor się wypłukuje i faktycznie tak jest. W czasie mycia kolor odrobinę się wypłukuje jednak nie rozpaczam nad tym. Jak już pewnie wiecie jajeczko moczymy w wodzie, wyciskamy i robimy tzw. stemple nakładając podkład. Jest to wygodny i szybki sposób. Nakładam tak tylko podkład, kremy  BB nadal palcami. Podkład jest nałożony równomiernie, nie ma prześwitów, smug itp. Po aplikacji przemywam jajeczko ciepłą wodą.

Raz w tygodniu robię generalne porządki jeśli chodzi o moje przybory do malowania i dokładnie je myje. Zazwyczaj robiłam to szarym mydłem ale nie do końca byłam zadowolona. W prezencie otrzymałam specjalne mydełko do mycia Beautyblendera i powiem Wam że to był strzał w dziesiątkę. Mydełko pieni się dokładnie tak jak zwykłe mydło i bardzo ale to bardzo dobrze rozpuszcza wszelkie podkłady, pudry, róże i inne mazidła. Przybory do makijażu są dokładnie i szybciutko umyte a moje zadowolenie nie zna granic. Mimo że mydełko jest małych rozmiarów to jest naprawdę bardzo wydajne. Wiadomo że nie mydlimy w nieskończoność a z umiarem :) Mydełko według mnie ma nieco ziołowy zapach.
Dostępny jest w drogeriach internetowych np. MINTISHOP a cena to 69 zł. Według mnie cena jest wygórowana i to dość mocno. Mimo że jestem naprawdę zadowolona z tego mydełka to gdy mi się skończy będę szukała nieco tańszego zamiennika.

A Wy czym nakładacie podkład lub krem BB? W jaki sposób dbacie o swoje narzędzia do makijażu?

Serdecznie Was pozdrawiam :)
Nieco mniej mnie na blogu gdyż teraz jest u mnie czas wakacyjny. Staram się zresetować od internetu i presji. Znajdziecie mnie częściej na INSTAGRAMIE i serdecznie Was tam zapraszam.

Trzymajcie się cieplutko :)


Jak to jest z tym nawilżeniem?

Witajcie !

Nie wiem czy zauważyliście ale co poniedziałek wrzucam nowego posta. W inne dni też ale w poniedziałek od jakiegoś czasu stale. Chyba zagości taki harmonogram u mnie na dłużej. Ostatnimi czasy borykam się z suchą skórą ciała. Nigdy z tym większego problemu nie miałam ale od trzech miesięcy jest i muszę sobie z tym poradzić a właściwie już świetnie sobie radzę.
Każda z nas jest inna i ma inne potrzeby. Niektóre kobiety chwalą sobie lekkie, mało treściwe balsamy a innym wystarczy balsamować ciało raz na tydzień. Mamy kobiety które lubują się w olejkach do ciała (też jestem w tej grupie) a są kobiety które muszą mieć mega konkretny nawilżacz. Takim konkretnym nawilżaczem okazał się balsam do ciała marki Evree. Kupiłam go jakiś czas temu i leżał w mojej tajemniczej szafce w której mam moje zapasy... Ale ubywa ich żeby nie było. Trzymam się postanowienia ;) Tak więc zaraz gdy zauważyłam że zaczęła mi się znacznie przesuszać skóra, niektóre miejsca były aż białe to sięgnęłam po balsam regenerujący do ciała Evree. 
Po pierwsze i najważniejsze to naprawdę dobrze nawilża moją skórę!! Widać efekt po pierwszym użyciu. Mało tego nawilżenie utrzymuje się przez całą noc i dzień. Jak wieczorem po prysznicu posmarowałam ciało tak przez całą noc - rano czułam że ciało jest nawilżone, tak po całym dniu również czułam że jest nawilżone. Ogromny plus.


Nad opakowaniem nie będę się rozpisywać bo kto co lubi. Dla mnie zwykła butla z balsamem ale jak najbardziej na plus. Podoba mi się również zapach kosmetyku który dość długo się utrzymuje. Jest przyjemny, kobiecy. Kolejny ogromny plus to że kosmetyk nie zawiera parabenów, barwników oraz olejów mineralnych za to zawiera olejek arganowy, ceramidy, olejek migdałowy oraz witaminę A,E,F. Uwielbiam witaminę A, gdyż dobrze mnie nawilża. Produkt mimo że jest treściwy i bardzo gęsty to dobrze się rozprowadza i wchłania. Bywają balsamy gęste które długo się wchłaniają ale nie w tym przypadku. Jest to bardzo dobry i wydajny kosmetyk który mogę śmiało polecić każdej z Was która boryka się z bardzo suchą skórą. Świetnie sprawdzi się u osób które czują uczucie ściągania skóry, czują szorstkość i ogólnie ich skóra jest w kiepskim stanie. Balsam kupiłam w drogerii Hebe. Widziałam że parę z Was już używało tego balsamu i chwaliłyście sobie. Ja również jestem zadowolona.
Za 400 ml produktu zapłacimy ok 20 zł.



Znacie balsam? A może polecicie mi inne kosmetyki marki Evree? Nie ukrywam że jestem ciekawa tej marki :)

Pozdrawiam,
A.

Jak dbać o stopy? Kilka porad na piękne stopy latem i nie tylko

Hejo Hej!!

Mimo że niedługo pierwszy dzień lata bo dokładnie za 6 dni to u mnie od wczoraj zimno, pochmurno i pada ... Nie zachęca mnie taka pogoda do niczego innego jak koc, herbata i TV. Mimo tego że oficjalne lato zaczyna nam się za 6 dni to sezon na sandałki, klapki został już dawno temu otwarty. Bardzo lubię chodzić w sandałkach czy też klapkach gdyż moja stopa oddycha, cieszy się tym że ma tylko kilka paseczków na sobie a nie całą masę grubych butów na zimę. Nie wiem jak Wy ale ja zwracam szczególną uwagę latem na ludzkie stopy. Nie tylko moje ale też innych ludzi. Ręce mi opadają gdy widzę ładnie ubraną, zadbaną kobietę a gdy moje oko ucieka na jej stopy doznaję szoku. Pięty popękane a stopy wołają o dobry pumeks i maskę czy też odrobinę nawilżenia. Ja dbam o stopy cały rok. Pisałam Wam już kiedyś podobny post i pisałam też że stopy naszą nas przez całe nasze życie i powinniśmy szczególnie o nie dbać. Bo jak nie my to kto?! Wszystko teraz poszło do przodu jeśli chodzi o gadżety do pielęgnacji czy też kosmetyki i naprawdę nie potrzebujemy dużo wysiłku by zadbać o siebie. Nawet wymyślili ruchome pumeksy abyśmy się nie przemęczali ;) mam na myśli te z marki Scholl.

Kochani macie jeszcze 6 dni do oficjalnego lata więc zabieramy się do roboty i do dzieła. Wiem że stopy są zaniedbywane z braku czasu ale uwierzcie nie dużo trzeba aby były zadbane. Jeśli bierzesz kąpiel to jest oczywiste że myjesz miejsce intymne tak? Więc przejechać pumeksem pięty też powinno być oczywiste! :)

A o to moje sposoby na zadbane stopy. Nie mam wanny lecz prysznic więc raz w tygodniu nalewam sobie do miski ciepłą wodę i dosypuję perełki do kąpieli stóp np. No 36 w cenie 6,99 zł i znajdziecie je w Rossmanie. Oczywiście możecie dosypać inne sole do kąpieli stóp czy płyny. W zależności od potrzeb. Tego jest naprawdę cała masa! Zanoszę miskę do salonu po czym wkładam stopy do miski a do ręki biorę gazetę czy też pilot i oglądam TV a stopy moczę w misce 15-20 minut. Nie zapomnijcie ze sobą zabrać ręcznika i pumeksu. Po upływie czasu zaczynam szorowanie stóp pumeksem, dokładnie pięty i całą resztę części stopy która nas nosi. Następnie opłukuje stopy w wodzie z miski i wycieram je. Proste prawda? :) Po takiej czynności biorę resztę sprzętu np maski do stóp czy krem i wracam na film ;) po takim zabiegu z pumeksem możemy nałożyć na stopy maskę czy też mamy teraz na rynku skarpetki nasączone różnymi dobrodziejstwami które zmiękczą nam zrogowaciały naskórek na stopach, nawilżą stopy. Naprawdę godne polecenia. Nie są to trudne i czasochłonne czynności a naprawdę stopy wyglądają na zadbane i są zadbane. A Wy na pewno będziecie się lepiej i komfortowo czuły, zapewniam Was! Ja dodatkowo dziennie wieczorem w czasie brania prysznicu szoruję stopy pumeksem oraz dziennie lub co drugi dzień nakładam wieczorem jak już leżę w łóżku krem nawilżający na stopy. A pod ręką mam mokre chusteczki jeśli Wam przeszkadza że macie krem na rękach który jest de facto do stóp ;). Mi czasem przeszkadzają zapachy gdy np używam mentolowych kremów do stóp to później tymi chusteczkami przecieram ręce. Kochane naprawdę polecam różne sole do kąpieli stóp, maski, skarpetki pielęgnacyjne i pumeksy!! :) Jedyne czego nie polecam do ruchomych pumeksów np. tych z Scholl gdyż uważam że to strata pieniędzy. Bez przesady ;) Pumeks kupicie za 5 zł i jest na prawdę skuteczny.



Kochani zatem dbajcie o stopy bo jak nie Wy to kto o Was zadba? :)

Pozdrawiam i udanego tygodnia :)

Na zdjęciu : perełki do kąpieli No 36 w cenie 6,99 zł kupione w Rossmanie, pumeks do stóp marki Fusswohl w cenie 3,99 zł również kupiony w Rossmanie oraz skarpety pielęgnacyjne. Cena ok 25 zł ale znajdziecie taniej w Polsce.

Jak dbacie o swoje stopy?

A.

Resibo - wielkie wow - czy aby na pewno?!

Witajcie :)

Trochę mnie nie było ale wzięliśmy się za remonty ... I wiecie jak to jest. Póki co balkon gotowy, kwiaty zasadzone i myślę że w najbliższym czasie wrzucę Wam zdjęcia ale na Instragrama abyście mogły ocenić naszą pracę :)
Na Instagramie jestem częściej gdyż tam wrzucam zdjęcia kosmetyków ale też zdjęcia moje nieco prywatniej. Blog jest poświęcony tematyce kosmetycznej i tak zostanie. Nie wrzucam też postów codziennie jak inne blogerki dlatego że ja wrzucam recenzje kosmetyków które jakiś czas używam a nie coś co ledwo dostałam, kupiłam itd.

Dziś moi drodzy przychodzę do Was z olejkiem do demakijażu marki Resibo. Olejek ten swego czasu był opisywany prawie na wszystkich blogach jakie czytałam i naprawdę robił i zresztą nadal robi furorę. Każdy się zachwyca i ogólnie wielkie ochy i achy. Nie ukrywam że byłam go bardzo ciekawa właśnie przez same pochlebne recenzje. I nie wiem już gdzie czytałam ale tylko na jednym blogu była neutralna opinia taka wiecie niby tak ale nie. Dzięki uprzejmości marki Resibo otrzymałam do przetestowania sławny olejek do demakijażu. I jaka jest moja opinia? :)

Otóż zacznę od początku.
Gdy pierwszego dnia użyłam olejek to od razu byłam na nie. Sama nie wiem czego się spodziewałam ale zwyczajnie byłam rozczarowana. Zapach mi nie odpowiadał i od razu się zniechęciłam. Zostałam z myślą "beznadziejny zapach i olejek, zwykły olejek". Tak zapach naprawdę mnie odtrącił od tego kosmetyku !! Dziwne ? Może i tak :) Myślałam sobie ok, mam go to zużyje bo i tak nie mam już nic do demakijażu a zamówienie będę dopiero składać w następnym miesiącu. Stosuję olejek codziennie, wieczorem. Dokładnie nakładam go na twarz, masuję nim twarz po czym ciepłą, wilgotną ściereczką, którą otrzymujemy wraz z olejkiem - zmywam olejek wraz z makijażem z twarzy. Widzę że moja cera naprawdę go polubiła. Makijaż wygodnie i przyjemnie mi się zmywa. Widzę że od kiedy stosuję ten olejek cera jest promienna i naprawdę dobrze wygląda. Widzę też że jest nawilżona. Wiadomo że używam nawilżających kremów ale ten olejek dużo daje.

Mimo że zapach nadal mnie nie przekonuje .... co prawda przyzwyczaiłam się do niego, to widzę że moja skóra twarzy naprawdę polubiła ten olejek i będziemy znajomymi jeszcze długi czas. Mogę szczerze polecić ten olejek i napisać że to naprawdę dobry produkt. Jednak ma też swoje minusy. Otóż jest nieco za wodnisty i trochę za dużo mi go wypływa z opakowania no i zapach :x . Mimo to ma przewagę plusów jakimi są : skuteczne usuwanie makijażu, przyjemna aplikacja, nawilża skórę twarzy, łagodzi podrażnienia, ma wygodne opakowanie z pompką, zawiera witaminę E, B6, olejek lniany, olejek manuka, olejek z pestek winogron, olej abisyński, olej awokado. Olejek wygładza skórę oraz jest produktem naturalnym i nie jest testowany na zwierzętach! Ciesze się że go mam i kupię go ponownie :) 
Cena produktu to 49 zł a kupicie go na stronie producenta KLIK



Znacie produkt? Pewnie większość z Was tak! :)
Czekam na Wasze zdanie w komentarzach :)
Pięknego weekendu
A.

Felicea Polskie Kosmetyki Naturalne

Witajcie kochani,


Jakiś czas temu pisałam Wam na instagramie że byłam chora. To był ciężki tydzień z wysoką temperaturą. Doszłam do siebie ale było ciężko. Niby grypa ale ile człowiek musi się nacierpieć. Niestety ale zawsze gdy mam temperaturę mam popękane, suche usta. Zawsze po chorobie muszę je doprowadzić do porządku. Zazwyczaj ratowałam się maścią z witaminą A. Smarowałam nią usta i obszar wokół nosa gdyż wiadomo gdy wycieramy nos pocieramy te partie twarzy najbardziej. Tym razem zastosowałam kosmetyk który otrzymałam od FELICEA. Jakie są moje wrażenia? Zapraszam na recenzję.


Zacznijmy może od tego że marka Felicea to Polska marka która ma w swoim asortymencie naturalne kosmetyki do makijażu. Mało jest kosmetyków naturalnych jeśli chodzi o kolorówkę. Głownie polskie marki kosmetyków naturalnych skupiają się na kosmetykach do pielęgnacji naszego ciała, włosów i cery. Mało tego Felicea to pierwsza polska marka która wprowadziła kosmetyki naturalne kolorowe. Kosmetyki jakimi dysponują to cienie do powiek, błyszczyki oraz szminki do ust, balsamy do ust, pudry oraz bronzery, róże do policzków, kredki do oczu oraz konturówki, kredki do brwi. Prawie wszystko co potrzebujemy do wykonania makijażu :) 
Ja miałam okazję jak już wyżej pisałam wypróbować dwa kosmetyki tejże marki. Pierwszy z nich to balsam do ust. Rzuciłam go od razu na głęboką wodę gdyż używałam go właśnie w czasie i po chorobie żeby doprowadzić do ładu i składu usta. Powiem Wam szczerze że jestem pozytywnie zadowolona. Kilka aplikacji wystarczyło żeby usta doszły do siebie. Wykonałam też peeling plus balsam i usta odżyły. Balsam jest bardzo wydajny, dobrze się go rozprowadza. Jest wygodny w użyciu gdyż jest w sztyfcie. Bardzo ładnie pachnie. Złapałam się nawet na tym że najpierw go wącham a później maluje usta :) Dość długo się utrzymuje.


Usta są naprawdę nawilżone i czuć ulgę. Nie mam spierzchniętych ust. Zbliża się lato i długie przesiadywanie na plaży. Chętnie go będę używać gdyż na plaży również usta mi się wysuszają od słońca i morskiego wiatru. Czuje że to będzie jeden z moich ulubionych towarzyszy w pielęgnacji ust. Jeśli chodzi o skład to jest bardzo ciekawy i bogaty, zobaczcie same :

"Olej z nasion rącznika pospolitego, odżywia i wygładza.. Skalwan z oliwy z oliwek, naturalny emolient działa odżywczo i regenerująco. Olej Jojoba zmiękcza i tworzy warstwę lipidową.Zawarte w olejach roślinnych Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe (NNKT) tworzą barierę ochronną i regenerują naskórek, przeciwdziałają utracie wody, hamując w ten sposób procesy starzenia skóry.. Wosk Candelilla pielęgnuje, wygładza i natłuszcza. Wosk pszczeli znany jest ze swych właściwości regeneracyjnych i odżywczych.. Witamina E działa kojąco i regenerująco, hamuje procesy starzenia skóryPomadki zawierają tylko naturalne barwniki. "

Jestem zadowolona z balsamu i mogę szczerze polecić. Kupicie go na stronie internetowej KLIK. Jego cena to 9 zł. Dziewczyny nic tylko zamawiać!

Jak już doszłam do siebie a dość trochę to trwało wybrałam się z mym lubym do restauracji na kolację. W końcu miałam okazję wykorzystać nowe ciuszki które kupiłam :D :D Dobra ... i buty też ;) oraz miałam okazję użyć szminkę do ust również marki Felicea. Ostatnimi czasy skupiłam się na dość żywych, intensywnych czerwieniach, różach i bordo. W mojej kosmetyczce miałam tylko dwa naturalne odcienie pomadek pod kolor moich ust. Dlatego ciesze się że trafiłam z kolorem szminki od Felicea. Posiadam kolor 24 (szary róż). Jestem zadowolona, szminka dobrze się rozprowadza na ustach, ma ładny, delikatny odcień. Nawilża mi usta i nadaje im ładny wygląd. Nie utrzymuje się zbyt długo max 2 godziny ale myślę że to mają do siebie kosmetyki naturalne.


Cena pomadki to 29 zł i również mogę Wam polecić. Ja jestem jeszcze ciekawa koloru 22 i 21. Mimo że mam szminki w tych klimatach kolorystycznych to "od przybytku głowa nie boli", prawda? :)
Skład szminki jest równie dobry jak i balsamu do ust :

"Olej z nasion rącznika pospolitego, odżywia i wygładza.. Skalwan z oliwy z oliwek, naturalny emolient działa odżywczo i regenerująco. Olej Jojoba zmiękcza i tworzy warstwę lipidową.Zawarte w olejach roślinnych Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe (NNKT) tworzą barierę ochronną i regenerują naskórek, przeciwdziałają utracie wody, hamując w ten sposób procesy starzenia skóry.. Wosk Candelilla pielęgnuje, wygładza i natłuszcza. Wosk pszczeli znany jest ze swych właściwości regeneracyjnych i odżywczych.. Witamina E działa kojąco i regenerująco, hamuje procesy starzenia skóryMineralna Mika nadaje delikatny, perłowy połysk. Szminki i zawierają tylko naturalne barwniki: biały, czerwony oraz żółty."


Jestem zadowolona z obu produktów i mogę szczerze polecić. Balsam teraz stosuje dziennie wieczorem a szminkę jak tylko mam okazję. Ma taki ładny, naturalny odcień że świetnie sprawdza się w ciągu dnia.


Jestem ciekawa czy znacie kosmetyki marki Felicea? Dajcie koniecznie znać.
Trzymajcie się i uważajcie na siebie :) mam nadzieję że już w tym roku grypa mnie nie dopadnie! :)

A.

BIOLIQ - żel do mycia twarzy ze szczoteczką

Halo halo :)


Zasiadam do komputera z pyszną herbatą i zabieram się do pracy. Bardzo lubię herbaty - sypane, w torebkach, owocowe czy ziołowe. Można rzec że straszna ze mnie herbaciara. Też lubicie herbaty? To dla mnie taki moment wyciszenia, relaksu. Ogólnie - lubię to! :)
Właściwie chyba żadnego postu nie napisałam bez herbaty :D OMG :D :D Ok - ale do rzeczy.

Od dłuższego czasu szukam naprawdę dobrego żelu do mycia twarzy. Takiego który mnie zadowoli pod każdym, pielęgnacyjnym ;) względem. Zależy mi aby dobrze oczyszczał, nie wysuszał, ładnie pachniał by sama czynność była przyjemna oraz taki do którego chętnie będę wracała. Jak na razie jestem w trakcie szukania, zobaczymy co z tego wyjdzie. Póki co używam oczyszczający żel do mycia twarzy marki BIOLIQ.


Szczerze mówiąc kupiłam go z ciekawości i właściwie dla samej szczoteczki. Byłam ciekawa co to za wymyślny produkt i jak się u mnie sprawdzi. Ale chyba my blogerki mamy to do siebie że większość kosmetyków kupujemy z ciekawości ;)
Żel sam w sobie jest skuteczny. Dobrze oczyszcza moją twarz, nie wysusza jej. Delikatnie pachnie. Sama aplikacja również jest bardzo fajna bo by dokładnie oczyścić naszą twarz pomaga nam silikonowa szczoteczka. Szczoteczka też w jakimś stopniu nam peelinguje skórę jednak ja wolę tradycyjny peeling. Żel ma za zadanie nawilżać twarz ale sama nie wiem czy widzę efekt nawilżenia. Zapach żelu jest delikatny, taki raczej nie zapadający w pamięć.



Generalnie jestem z żelu zadowolona ale myślę że to nie jest jeszcze to czego bym chciała. Nie czuje takiej świeżości po oczyszczeniu twarzy jaką bym chciała czuć. Produkt godny polecenia ale jeśli ktoś szuka dobrego żelu do mycia twarzy. Ja szukam bardzo dobrego wręcz rewelacyjnego. Cena produktu to 30 zł za 125 ml produktu, kupiłam w Hebe.

Znacie produkt? Jestem ciekawa Waszego zdania. Może Wy mi polecicie jakiś dobry żel do mycia twarzy? Będę wdzięczna!

Trzymajcie się.
A.

TBS oraz nowe współprace

Witajcie kochani,

Kilka dni mnie nie było (kto mnie śledzi na Instagramie ten jest na bieżąco :)) ale już wracam.
Dopadła mnie straszna grypa. Już dawno mnie tak nie połamało. Wyobraźcie sobie że prawie płakałam z bólu tak mnie wszystkie kości i mięśnie bolały. No aleeee wracam do Świata żywych. Oby już żadne choróbsko mnie nie złapało :)
W czasie choroby nie miałam ochoty ani nawet siły na wielkie pielęgnacje więc wszystko co mogłam od siebie dać to szybki prysznic. Przez te kilka dni dość trochę przesuszyła mi się skóra ciała. Żel którego używam mnie nie nawilża (o nim wkrótce) a na balsamy zwyczajnie nie miałam siły. Chyba nikt z gorączką nie lubi się balsamować, hm? Tak więc dziś w końcu doszłam do ładu i składu i mogłam wykonać wszystkie zabiegi kosmetyczne jakie standardowo wykonuje. Na pomoc przyszło mi masełko do ciała które dostałam jakiś czas temu do przetestowania. A o jakim produkcie konkretnie mowa? A o THE BODY SHOP Virgin Mojito masło do ciała. 


O mojej słabości do kosmetyków TBS dobrze wiecie :) Pisałam o ich kosmetykach już kilka razy. Właściwie zawsze jestem zadowolona. Tym razem również jestem. Masło jest treściwe, gęste, bardzo dobrze się je rozprowadza, szybko się wchłania i bardzo dobrze mnie nawilża. Do tego genialny, świeży, soczysty zapach który kojarzy mi się z latem i relaksem. Mało tego zapach dość długo się utrzymuje, po całej nocy rano nadal go czuje. Już nie tak intensywnie ale jest wyczuwalny. Jest to kolejne masło THE BODY SHOP z którego jestem naprawdę zadowolona. Za 200 ml produktu zapłacimy coś 70 zł.


Jeśli chodzi o masełko TBS które również jest na zdjęciu, to limitowana, świąteczna edycja FROSTED PLUM. Bardzo przyjemny, śliwkowy zapach :) Próbowałam dwa razy i jestem tak samo zadowolona jak z wszystkich dotychczasowych masełek TBS. Mam nadzieję że za rok uda Wam się kupić tą edycję świąteczną - jeśli będzie. Będziecie na pewno zadowolone :)
Tak więc kochani podsumowując - jak zwykle jestem zadowolona z maseł TBS. Świetna robota ;)


A tak na szybko, wrzucam zdjęcie moich nowości które do mnie przybyły w tamtym tygodniu. To nowe współprace i nowe horyzonty :) jestem bardzo ciekawa tych produktów. Dam Wam znać jak się spisują. Szczegóły wkrótce.



Trzymajcie się ciepło! :)
Pięknego, nowego tygodnia :)
A.

NYX Soft Matte Lip Cream

Witajcie kochani,

Jak Wam mija weekend? Mi bardzo spokojnie :) Miałam czas na domowe porządki i na pielęgnację swoich stóp, dłoni oraz twarzy. Lubię ten czas tylko dla siebie bez biegania, załatwiania i ogólnego buuum w głowie. Tak więc chwała temu kto wymyślił weekend :)

Dziś przychodzę do Was z dwoma płynnymi pomadkami które mnie bardzo miło zaskoczyły. Otworzyli u mnie sklep stacjonarny z NYX i skusiłam się na kilka rzeczy w tym właśnie na te pomadki. Z marką NYX do czynienia nie miałam więc to mój pierwszy kontakt i mogę powiedzieć że znajomość będzie trwała.
Jeśli chodzi o kolorowe kosmetyki do ust to kiedyś wystarczył mi porządny balsam do ust lub bardzo delikatny błyszczyk i byłam zadowolona jednak z wiekiem przychodzi taki czas że kobieta potrzebuje czegoś więcej na ustach i robi się w tej kwestii o wiele odważniejsza. Tak jest i ze mną. Do intensywnych, krzykliwych kolorów musiałam dojrzeć i jestem teraz w takim okresie swojego życia że śmiało nosze czerwienie, róże, fuksje i czuje się na prawdę świetnie i nawet nie wyobrażam sobie wielkiego wyjścia bez takich kolorów na moich ustach. Tak więc przedstawiam Wam moich dwóch ulubieńców a są nimi płynne pomadki marki NYX. Pierwsza to nr 18 Prague a druga to nr 08 San Paulo. Nyx w chwili obecnej z tej serii ma 34 odcienie a każde jest nazwane stolicą danego kraju. Pomysł bardzo fajny a ja jestem ciekawa czy doczekamy się Warszawy ;)


Jakie są moje wrażenia po użyciu pomadek? Tak więc przede wszystkim kolor, który jest cudowny, intensywny, soczysty i bardzo trwały. Tzn zależy jak klasyfikujecie trwałość bo można nie pić i nie jeść cały dzień ale mieć kolor na ustach lub można jeść i pić tak jak było w moim przypadku i mieć kolor ok 4 godziny. Pomadkę przyjemnie się nakłada, wygodnie, nic się nie wylewa poza linię ust, nie paćka i ma przyjemny zapach. Wykończenie rzeczywiście jest matowe, bardzo ładne. Kosmetyk nie wysusza mi ust i nie mam z nim żadnych problemów. Pamiętajcie aby mieć oczekiwany efekt usta muszą być zadbane, bez żadnych suchych skórek. Wtedy efekt jest naprawdę wow :) Osobiście bardzo polecam i skusze się jeszcze na inne kolory. Cena produktu to ok 35 zł. 

A co Wy myślicie o matowych pomadkach i jaki jest Wasz stosunek do odważniejszych kolorów na ustach? :)

Pozdrawiam,
A.