CLARINS krem na dzień oraz na noc


Witajcie !

Jak Wam mija niedziela? U mnie dziś na spokojnie. Właśnie piję herbatkę i zabieram się do pisania a później obiadek i słodkie lenistwo. Muszę naładować akumulatorki bo zapowiada się ciężki tydzień.

Dziś napiszę Wam o moich dwóch ulubieńcach. Długo szukałam odpowiedniego kremu na noc i na dzień i mogę chyba już napisać że znalazłam! Pewnie będą miesiące kiedy zdecyduje się na coś nowego bo lubię testować ale te kremy są już u mnie zapisane w stałej pielęgnacji i będę do nich wracać.

Zacznę od kremu na noc gdyż już Wam kiedyś o nim wspominałam. CLARINS Multi-Active Nutit Przeciwzmarszczkowy krem na noc dla skóry normalnej i suchej. Krem ten jest przeznaczony dla kobiet po 30 roku życia ale spokojnie mogą po niego sięgnąć kobiety wchodzące w 25 rok życia.
Krem ma za zadanie ochronić naszą cerę przed pierwszymi oznakami starzenia, nawilża nas, ujędrnia, spłyca pierwsze zmarszczki oraz zapewnia ochronę przed czynnikami zewnętrznymi. W swoim składzie zawiera ekstrakt z dzikiego ostu w kapsułkach, wolny ekstrakt z dzikiego ostu, organiczny ekstrakt z maku kalifornijskiego, kwas hialuronowy, organiczny ekstrakt z kiwi oraz organiczne masło shea. Skład bardzo zachęcający. Wszystkie te dobrodziejstwa są zamknięte w eleganckim, szklanym słoiczku a zawartość to 50 ml. Kosmetyk ten kupimy za 299 zł. Możecie kupić na stronie producenta lub w drogerii internetowej czy stacjonarnie np. w Sephora.
Jakie są moje wrażenia? Otóż kosmetyk ten stosuję od grudnia. Najpierw używałam próbki która była dość wydajna pisałam Wam o tym tutaj Klik - było to 15 ml produktu który był w zestawie z kosmetykami CLARINS. Wtedy Wam już pisałam że zaraz po próbce kupuję pełnowymiarowy produkt i tak też zrobiłam. Stosuję go codziennie wieczorem po dokładnym demakijażu. Nakładam niewielką ilość, gdyż jest bardzo wydajny i rozprowadzam po twarzy a następnie delikatnie wklepuję. Używam go albo w połączeniu z olejkiem od Kiehl's Midnight Recovery o którym pisałam Klik albo osobno. Krem ten szybko się wchłania i bardzo przyjemnie pachnie. Rano wstaję z nawilżoną, odżywioną cerą która jest przyjemna w dotyku. Naprawdę jestem z niego zadowolona i chętnie po niego wieczorem sięgam. Jest to krem który mogę polecić każdemu kto ma cerę suchą lub normalną i nie ma problemów trądzikowych i innych tego typu. Szukałam bardzo dobrego kremu na noc i go znalazłam! :)



Moje kolejne odkrycie i ulubieniec to krem na dzień również CLARINS Multi-Active Jour Przeciwzmarszczkowy krem dla każdego rodzaju skóry. Krem ten jak i jego "brat" jest przeznaczony dla kobiet po 30 roku życia i tu również śmiało mogą po niego sięgać kobiety wchodzące w 25 rok życia. Właściwie mogłabym skopiować wszystko to co napisałam o kremie na noc i wkleić tutaj gdzie mowa o kremie na dzień. Kremy te różnią się tylko kolorem słoiczka, delikatnie zapachem ale ten również jest piękny oraz nieco składem gdyż krem na dzień oprócz ekstraktu z dzikiego ostu zawiera również ekstrakt z myrothamnus oraz pigmenty "świetlne". Również zawiera kolagen jak krem opisany wyżej. Sięgam po niego rano po oczyszczeniu i osuszeniu twarzy. Nakładam niewielką ilość bo również jest wydajny jak krem na noc i rozsmarowuję a następnie wklepuję w twarz. Za 50 ml produktu zapłacimy 279 zł. Jest nieco tańszy. Znajdziecie go na stronie producenta lub w Sephora online lub stacjonarnie.
Oba te kremy świetnie współgrają z innymi dodatkami które stosuję czyli olejki czy sera. Nie mam żadnych niespodzianek w postaci uczuleń czy wyprysków. Moja twarz uwielbia te dwa kremy i sprawia mi ogromną radość ich używanie. Dodam jeszcze że krem na noc nadaję się pod pokład. Nic z podkładem się nie dzieje typu kruszenie czy rolowanie. Moja twarz po użyciu tego kremu jest cały dzień nawilżona i macha do wszystkich "patrzcie jaka jestem świeża, odżywiona i nawilżona" :)

Polecam :)

Życzę Wam cudownej niedzieli i udanego, nowego tygodnia! :)
A.

Eveline Cosmetics

Witajcie kochani,

Mało aktywna jestem na blogu w miesiącu kwietniu ale przed Świętami jak i w czasie Świąt miałam urwanie głowy więc jestem usprawiedliwiona. Dziś się już u mnie uspokoiło więc zrobiłam sobie kawkę i siadam do pisania.

Na początku miesiąca otrzymałam od marki Eveline Cosmetics przesyłkę a w niej znajdowało się kilka kosmetyków. Pokazywałam Wam na Instagramie :)
Marka Eveline jest mi obca. Jakoś nigdy nie było mi po drodze by sięgnąć po ich kosmetyki. Ostatnio jednak widziałam na Instagramie że pewna dziewczyna zachwalała ich olejki do ust. Obiecałam sobie że jak tylko będę w Polsce to również kupię sobie te olejki bo bardzo lubię różnego rodzaju nawilżacze do ust. Jednak Eveline mnie wyprzedziło i wysłało mi między innymi olejki w paczce. Nawet nie wiecie jak bardzo się ucieszyłam otwierając pakę!
Miałam dość trochę czasu by przetestować kosmetyki które otrzymałam. Zacznę może od olejków jak już jesteśmy w ich temacie. W paczce były dwa olejki/serum do ust. Jeden to Cranberry a drugi Raspberry. Oba bardzo ładnie pachną aż ma się ochotę je zjeść :) Olejek ma za zadanie zregenerować, nawilżyć, powiększyć, wygładzić, ujędrnić, zniwelować zmarszczki, poprawić kontur oraz chronić przed słońcem,wiatrem czy mrozem. Jakie są moje wrażenia? Wygodnie i przyjemnie aplikuje się olejek na usta. aplikator jest delikatny i fajnie sunie po ustach. Ja nakładam dwie warstwy bo jedna nie jest dla mnie wystarczająca. Faktycznie olejek dobrze nawilża nasze usta, wygładza oraz chroni przed wiatrem którego u mnie ostatnio pod dostatkiem. Nie zauważyłam spektakularnego powiększenia i nawet tego się nie spodziewałam. Zwyczajnie nie wierze w tego typu powiększenie ust. Tak samo było w przypadku Maximizera od Dior. Teoretycznie powiększa usta ale w praktyce wygląda to zupełnie inaczej.

Olejek dość długo utrzymuje się na ustach. Usta ładnie się prezentują. Olejki te mają też bardzo fajny skład bo zawierają olejek arganowy, kokosowy, awokado, z oliwek, Inca Inchi oraz kolagen. Jestem też ciekawa tego zniwelowania zmarszczek bo jedna malutka pojawiła mi się koło ust. Będę systematycznie stosować ten olejek i dam Wam znać jak moja zmarszczka. Właściwie szukałam preparatu do ust na tą zmarszczkę. Może znalazłam ideał?
Podsumowując olejki jestem z nich zadowolona i chętnie do nich będę wracać. Parę osób porównywało te olejki do tych z Clarins ale to dwa odmienne światy.
Produkty te możecie znaleźć na stronie producenta KLIK w cenie 17,99 zł Cranberry oraz Raspberry 19,79 zł. Jak widzicie olejki nie są bardzo drogie a naprawdę warto po nie sięgnąć :)

Kolejny produkt z paczki to tusz do rzęs All in on. Jak wiecie używam i drogich i tanich tuszy. Na to u mnie nie ma reguły. Ważne by tusz spełniał wszystkie moje wymagania. Jeśli jest tani też może być ważne że spełni moje oczekiwania. I tak też jest w przypadku tuszu od Eveline. Tusz ten jest w cenie 13,85 zł ale to wcale nie znaczy że jest gorszej jakości, wręcz przeciwnie. Jak go otworzyłam to nie byłam zadowolona ze szczoteczki bo nie lubię takich gumowych ... Ale spróbowałam i miło mnie efekt zaskoczył. Szczoteczka bardzo ładnie rozczesuje moje rzęsy. Naprawdę byłam po wrażeniem. Tusz daje nam naturalny efekt. Moje rzęsy po zastosowaniu są ładnie wydłużone i pięknie rozczesane. Rzęsy nie są ze sobą sklejone. Więc jeśli mam ochotę na delikatny, lekki makijaż to tusz ten jest dobrym wyborem. Polecam :)


Jeśli już jesteśmy przy makijażu oczu to napiszę o dwóch kolejnych kosmetykach które były w paczce. Baza pod cienie All Day Stay 24h. Producent zapewnia nas o przedłużeniu trwałości makijażu, wzmacnia intensywność cieni, odżywia, nawilża, ujędrnia, napina, regeneruje, wygładza zmarszczki i zapobiega powstawaniu nowych. Jak jest w rzeczywistości? Otóż rzeczywiście przedłuża trwałość makijażu, cienie utrzymywały mi się przez cały dzień, faktycznie wzmacnia intensywność cieni oraz delikatnie nawilża powieki. Aplikacja jest banalna, co i jak to wiecie. Nakładałam produkt opuszkiem palca na powiekę i delikatnie wklepywałam po czym nakładałam pędzelkiem cienie. Produkt jest dostępny w cenie 18,68 zł na stronie producenta KLIK. Nie mam zastrzeżeń, śmiało mogę polecić. Jedynie zapach mi się nie podoba ale nie czuć go po nałożeniu, zaraz się ulatnia.
Jeśli baza to o cienie. Od dłuższego czasu sięgam tylko po beże. Kiedyś były to fiolety, bordo później szarości a teraz beże i czasem brąz. Tak więc gdy przyszła do mnie paletka od Eveline Rose all in one to sobie pomyślałam że już lata nie używałam takich kolorów w odcieniu różu czy bordo. Nawet się zaśmiałam sama do siebie.
Byłam tak ciekawa tej palety że następnego dnia zaraz poszła w ruch. I wiecie co? Kurdę naprawdę mi się te kolory podobają. Oczywiście nie zrezygnuje z moich beżowych i brązowych cieni bo naprawdę je lubię ale te kolory również będą teraz pojawiać się na moich powiekach. Paletka ta zawiera 12 odcieni. Kolory te wpadają w bordo, róż, fiolet i brąz. Można z tej palety wyczarować makijaż dzienny jak i wieczorowy. Naprawdę ładne zestawienie. Cienie są miękkie, wygodne w aplikacji, nie osypują się. Jednak by osiągnąć zamierzony efekt potrzebna nam będzie baza pod cienie. Inaczej cienie z palety nie będą takie ładne na powiece jak byśmy chciały. Na dzień dzisiejszy jestem z tej palety zadowolona, zobaczymy jak będzie dalej. Koszt to 51,59 zł. W najbliższym czasie pokażę Wam jak wyglądają na skórze z bazą i bez niej. Polecam paletkę :)
Ostatni już produkt z paczki to oczyszczający płyn micelarny by zmyć te wszystkie specyfiki o których wyżej napisałam ;) Nie mam szczególnych wymagań jeśli chodzi o płyny micelarne. Mają dokładnie zmywać makijaż, nawilżać, nie piec i nie ściągać skóry. Oczyszczający płyn micelarny FACEMED+  od Eveline Cosmetics świetnie radzi sobie z usuwaniem makijażu nawet tego wodoodpornego. Dokładnie go przetestowałam ;) Nie zawiera alkoholu, nadaje się do cery z niedoskonałościami oraz takiej która ma problem z nadmiarem sebum. Bardzo ładnie pachnie i nawilża moją skórę. Bardzo dobry produkt i wydajny, używam i używam a nie widać by coś ubywało. Podoba mi się też to że nie pozostawia tłustej warstwy i nie zamazuje oczu. Czasem po micelarach mam taką jakby mgłę ?
Cena to ok 17 zł za 400 ml produktu.

Powiem Wam że jestem miło zaskoczona tymi produktami i zachęcona by spróbować innych kosmetyków tej marki.

Pozdrawiam Was i zapraszam na Instagram
A.

Kilka kosmetyków Ziaja

Witajcie,


W grudniu będąc w Polsce kupiłam sobie kilka ... właściwie kilkanaście kosmetyków w tym także parę rzeczy od Ziaja. Mam kilka kosmetyków od nich takich wiecie pewniaków, ulubieńców ale czasem sięgam po rzeczy nowe, których jeszcze nigdy nie miałam. Tak było i tym razem. Kupiłam sobie kosmetyki które już kiedyś miałam i wpadły mi w oko i kosmetyki zupełnie mi obce.


Zacznę może od produktów do ciała.
Kupiłam dwa żele pod prysznic a właściwie dwa mydła. Jedno to kremowe mydło z serii Kozie Mleko a drugie to nowości której jeszcze nie miałam Oliwkowe mydło pod prysznic. Pierwszy z kosmetyków już miałam parę razy i mogę powiedzieć że to pewniak z którego zawsze jestem zadowolona i chętnie do niego wraca. Lubię jego zapach, gęstą konsystencję, to że jest wydajne i delikatnie nawilża moje ciało a w dodatku nie kosztuje fortuny a ok 8 zł za 500 ml produktu. Tanie prawda? :) A naprawdę godne polecenia. I jak w przypadku pierwszego mydła jestem zadowolona tak w przypadku tego z serii oliwkowej niestety nie jestem zadowolona. Jestem w trakcie jego kończenia i już nie mogę się doczekać kiedy nastąpi ten dzień i wyrzucę puste opakowanie do kosza.
Kosmetyk ten również jest tani bo za 500 ml zapłacimy jakieś 7-8zł. Jednak nic dobrego o nim nie mogę napisać. Zapach właściwie żaden, konsystencja średnio gęsta i na dodatek nie robi nic dobrego dla mojej skóry a nawet odnoszę wrażenie że mnie lekko wysusza. Na pewno do niego nie wrócę bo nie jestem zadowolona ...

Kolejne dwa produkty to kosmetyki do pielęgnacji twarzy. I tak samo jak w przypadku mydeł tak samo i w przypadku tych kosmetyków jednego mam pewniaka którego już miałam i jeden to kosmetyk nowy którego nigdy wcześniej nie miałam. Zacznijmy od pewniaka. Jest to pasta oczyszczająca do twarzy Liście Manuka. Jest to naprawdę pasta, taką ma konsystencję, zawiera w sobie granulki które nas porządnie  "wypeelingują". Skóra po takim oczyszczaniu jest delikatna w dotyku, dokładnie oczyszczona i czuć na skórze taką świeżość. Jestem z tego produktu zadowolona. Dodatkowo radzi sobie z resztkami makijażu. Używam jej 3 razy w tygodniu i powiem Wam szczerze że naprawdę sobie chwalę ten produkt oraz jego cenę tj. 7,20 zł na stronie producenta. Myślę że osoby z zaskórnikami śmiało mogą po nią sięgać i będą zadowolone.
Kolejny produkt to tonik do twarzy z serii Jagody Acai - kupiłam z czystej ciekawości no i bardzo lubię toniki z możliwością rozpylenia ich na twarzy. Nigdy wcześniej go nie miałam więc kupiłam. I to był mój błąd!! Już dawno nie byłam tak niezadowolona z kosmetyku jak z tego! O mamo!! Ten tonik najzwyczajniej w Świecie cholernie śmierdzi! Gdy przemywam nim twarz to wstrzymuje oddech! Rozpylam go na waciku i raz dwa przecieram na bezdechu twarz. Całe szczęście że szybko się ulatnia... Oprócz tego że brzydko pachnie to nic więcej nie robi. Dobrze że nie był drogi bo kosztował ok 9zł. Plus za to że można go rozpylać na twarzy ... no ale cóż to za przyjemność jak trzeba wstrzymywać oddech. Nie nie nie nie polecam!!

Ostatni z produktów to maska do włosów. Wszystkie dotychczasowe maski powoli mi się kończyły więc kupiłam tą. Jest to arganowa maska do włosów. Co mogę o niej napisać? Otóż od razu rzuca się w oczy a raczej nos przyjemny zapach który utrzymuje się długo na włosach po ich umyciu. Bardzo duży plus. Dodatkowo włosy ładnie się po niej rozczesują i są delikatne w dotyku. Maska też odżywia włosy i są błyszczące po jej zastosowaniu. Powiem Wam że jestem pozytywnie zaskoczona. Jedyny jej minus to to że nie jest bardzo gęsta. Maski które używałam zawsze były bardzo gęste, zbite a ta taka nie jest a co za tym idzie nie jest bardzo wydajna. Jednak za te pieniądze tj 9 zł za 200ml jest godna polecenia. Chętnie do niej będę wracać i Wam śmiało mogę polecić.

To tyle jeśli chodzi o kosmetyki marki Ziaja. Jak widać pewniaki zawsze będą pewniakami a nowości nie zawsze będą trafione w dziesiątkę. No cóż człowiek się całe życie uczy :) Mimo że na tych dwóch produktach się sparzyłam to i tak będę sięgać po inne, nowe kosmetyki Ziaja których jeszcze nie miałam.
A Wy znacie w/w kosmetyki? Jakie Wasze wrażenia?

Trzymajcie się ciepło!
Ania

MARZEC - podsumowanie miesiąca

Witajcie kochani,

Ostatnio zastanawiałam się czy czegoś nowego nie wprowadzić na bloga i pomyślałam że ciekawym pomysłem mogą być comiesięczne posty pt. "Podsumowanie miesiąca". Co Wy na to? Ja myślę że nawet dla mnie może to być comiesięczny rachunek sumienia. Tak więc że miesiąc marzec się kończy to przejdźmy do jego podsumowania. Podsumowanie to będzie zawierało kilka pozycji.


Marzec - jest to miesiąc moich urodzin tak więc do tego miesiąca mam ogromną słabość - wiadomo.
Mimo że to miesiąc mych urodzin to też miesiąc w którym wszystko zaczyna budzić się do życia. Pojawiają się przebiśniegi, krokusy i powoli budzą się tulipany i żonkile a że ja bardzo lubię wiosenny kwiaty tak więc ten miesiąc marzec jest dla mnie podwójnie wyjątkowy. Pojawiają się pierwsze ciepłe promyki słońca i człowiek ma więcej energii i chęci do życia. Kurczę! Ja naprawdę lubię marzec :)

  
# W miesiącu tym zaczęłam sumiennie ćwiczyć. Postanowiłam że ujędrnię uda i pośladki. Tak więc systematycznie wykonuje ćwiczenia tych partii ciała. Pomaga mi w tym filmik który znajdziecie na YouTube a dokładnie tutaj Klik. Autorem i wykonawcom jest Ewa Chodakowska. Póki co dopiero zaczęłam więc o efektach dam Wam znać w innym podsumowaniu.

# Jak już skupiłam się na mych udach to również sumiennie zaczęłam szczotkować ciało na sucho. Kupiłam sobie drewnianą szczotkę od THE BODY SHOP. Używam jej codziennie i liczę że uzyskam zamierzone efekty. Szczotka kosztuje ok 50 zł. Na początku obawiałam się że takie pocieranie na sucho szczotką będzie mnie boleć ale szczotka jest wykonana z przyjemnego włosia i nie podrażnia mojej skóry co jest dla mnie bardzo ważne.

# Jeżeli już jesteśmy przy pielęgnacji to oprócz zewnętrznej pielęgnacji wyznaczyłam sobie również cel by pić więcej wody niegazowanej. Muszę porządnie nawodnić swój organizm. Tak więc dziennie pije pół litra czystej, niegazowanej wody. Do tego oczywiście herbata, kawa i soki. Wcześniej nie piłam wody w ogóle ale moje postanowienie jest na tyle silne i dobrze mi w tym miesiącu szło. Oby tak dalej.

# Jak już jesteśmy w temacie nawadniania organizmu to polecam Wam serdecznie herbatę PUKKA Night Time. Przyjemnie pachnie, dobrze smakuje i zawiera kwiat lawendy, kwiat owsa, korzeń lukrecji, kwiat rumianku, kwiat limonki, korzeń kozłka lekarskiego oraz liść Tulsi. Możecie sobie o wpływie tych składników na nasz organizm poczytać np. Tutaj .


# Idźmy dalej krokiem pielęgnacji. Od miesiąca października do kwietnia zazwyczaj moje dłonie nie są w najlepszej kondycji. Używam bardzo dużo kremów i w miesiącu marcu towarzyszył mi krem marki NUXE. Średnio przepadam za ich produktami gdyż mają bardzo męczący, miodowy zapach jednak w tym kremie mi to nie przeszkadza gdyż szybko się ulatnia a pozostawia moje dłonie nawilżone i nie mam uczucia ściągnięcia. Tak więc mogę polecić. Napiszę pewnie o nim coś więcej w osobnym poście.

# W miesiącu marcu w mojej pielęgnacji twarzy dodatkowo towarzyszył mi olejek ISANGS o którym pisałam Wam tutaj . Kosmetyk ten niestety mi się już kończy ale sięgałam po niego bardzo często w miesiącu Marcu.

# Cały miesiąc marzec jak i właściwie luty i styczeń wieczorową porą towarzyszyła mi świeca w szkle od IKEA o zapachu wanilii. Zapach jest przepiękny a świeca długo się pali i jest wydajna. Jestem z niej zadowolona i chętnie po nią sięgam. Zapach nie jest drażniący a wiecie dobrze że ja mam problem z zapachami. Ładnie unosi się w mieszkaniu i poprawia nastrój. Nie jest też droga a starcza nam na długo. (Świeca jest na zdjęciu razem z książką, patrz niżej)

# W miesiącu marcu przeczytałam książkę pt. "Ta chwila" Guillaume Musso. Mimo że lubię książki z życia wzięte lub romansidła to ta książka mnie na tyle wciągnęła że mogę ją Wam polecić. Dobrze się ją czyta i umila czas przed snem.

  
# Co sobie kupiłam niekosmetycznego? Czas pożegnać ciepłe i grube swetry a przywitać lżejszą garderobę tak więc kupiłam sobie dwie nowe koszule i nowy cieńszy sweter. Muszę się zaopatrzyć w więcej wiosennych ubrań. A do tego dostałam w prezencie od narzeczonego nową torebkę na wiosnę z okazji urodzin Michael Kors JET SET w kolorze granatowym. Pozytywnie mnie zaskoczył :) Jestem zadowolona.

Tyle jeśli chodzi o miesiąc Marzec. Mam nadzieję że Was nie zanudziłam i dobrze Wam się czyta moje podsumowanie miesiąca. Dajcie znać czy taka forma postu Wam się podoba.

Cudownego tygodnia.
Ania.

Zmobilizuj się dziewczyno!


Cześć kochani,

Tu kontrola ! Jak Wam idzie dbanie o stopy? Pisałam Wam o moim sposobie na piękne i zadbane stopy. Post znajdziecie tutaj KLIK. Mam ogromną nadzieję że zabrałyście się do pracy a latem będziecie się mogły pochwalić pięknymi stopami. Cały czas trzymam za Was kciuki.

Dla niektórych dzisiejszy post może wydawać się oczywisty bądź dziwny a dla innych może być pomocny w wzięciu się w garść. Zapewne dla części z Was dbanie o siebie to naturalny odruch do którego Was nie trzeba w żaden sposób namawiać. Jednak są osoby dla których pielęgnacja to udręka, nie chce im się lub są znudzone. Grono osób zwyczajnie ma problem z tak prostą czynnością jak balsamowanie ciała. Niby nic a jednak.

Osoby młode nie widzą problemu. Też mi wielkie halo gdy się nie będę balsamować.
Otóż moja droga kobietko gdy jesteś młoda masz piękne i jędrne ciało ale nic nie trwa wiecznie... Niestety! Wszystko ma swój czas i jędrność naszego ciała również. Tak niewiele trzeba by zadbać o swoje ciało. Uwierz :)
Przede wszystkim powtarzaj jak mantrę że gdy teraz nie zadbasz wyjdzie to w przyszłości oraz jeśli sama o siebie nie zadbasz to nikt tego nie zrobi za Ciebie. 
Dla lenistwa nie ma usprawiedliwienia. Pielęgnacja ma być dla Ciebie czymś oczywistym, świadomym i naturalnym. To ma być odruch jak w przypadku umycia rąk po skorzystaniu z toalety.


Nie każdy lubi każdy rodzaj kosmetyku. Wiadomo. Dlatego warto dobrać kosmetyk do nawilżania ciała odpowiedni do swoich potrzeb. Ujędrniający, nawilżający, do skóry normalnej czy też bardzo suchej. W dzisiejszych czasach półki aż się uginają od ilości kosmetyków do ciała.
Ważne abyś wybrała taki kosmetyk który będzie odpowiednie dla Twoich potrzeb ale też taki którego będziesz używać z przyjemnością. Taki który na samą myśl że wieczorem go użyjesz sprawi że nie będziesz się mogła doczekać wieczoru. To ważne by pielęgnacja sprawiała nam przyjemność a nie była dla nas męczącym obowiązkiem. 
Ja osobiście lubię różne produkty do nawilżania ciała. Czy to oleje czy balsamy lub masła. Dobieram odpowiedni zapach i do dzieła. Codziennie po kąpieli czy prysznicu poświęć swojemu ciałku odrobinę czasu. Dosłownie 5 minut wystarczy byś szybciutko rozprowadziła po skórze odpowiedni kosmetyk do pielęgnacji ciała. To nic trudnego a zaowocuje, zobaczysz! Praca popłaca, czyż nie? :)

Był czas że ja również pomijałam ten krok w swojej pielęgnacji. Dużo obowiązków a mało czasu. Szybki prysznic i do spania. W miarę szybko się zorientowałam że moja skóra woła o nawilżenie. Była sucha i bez życia. Zaczęłam stosować nawilżający balsam i szybko zobaczyłam efekty. Wtedy obiecałam sobie że nic nie przysłoni mi pielęgnacji mojego ciała. Jak wyglądasz zewnętrznie odbija się na Twoim wnętrzu. Nie pozwól by cokolwiek odwiodło Cię od kilku chwil dla siebie.
Zadbana kobieta to piękna kobieta. 
Niedługo nadchodzą bardzo ciepłe dni gdzie będziesz chciała odsłonić swoje ciało. Odsłoń je i chwal się piękną i zadbaną skórą. Niech wszyscy Ci zazdroszczą! :)



Powodzenia! :)

Jeśli trafił do Ciebie ten post to proszę oznacz mnie na swoim Instagramie wraz ze zdjęciem swojego ulubionego kosmetyku do pielęgnacji ciała. Nie zapomnij o #kosmetykiwmoimswiecie #dbamosiebie
Im więcej nas będzie tym większa mobilizacja dla innych dziewczyn.

Na zdjęciu widzicie :
- Masło do ciała TBS o zapachu Passion Fruit, cena 65 zł za 200ml produktu,
- Sorbet do ciała TBS o zapachu pomarańczy cena 49 zł za 200 ml produktu,
- Balsam nawilżający Evree cena 24 zł za 400 ml produktu,
- Olejek do ciała Garnier 19 zł za 150 ml produktu,
- Balsam do ciała w kostce Orientana cena 30 zł za 6 gram produktu.

Cudownego weekendu Wam życzę!
A.