Huda Beauty


Witajcie,

Coś Wam mówi nazwa Huda Beauty? Hehehe zapewne tak. Cała blogosfera i Instagram wie kto to Huda Kattan i czym są jej kosmetyki. Ja pierwszy raz dowiedziałam się o jej kosmetykach właśnie z Instagrama, skarbnica wiedzy na dzień dzisiejszy wszystkiego i niczego. Najpierw zrobił się szum wokół jej płynnych, matowych pomadek do ust. Nie powiem kusiły mnie ale cena odstraszała. Jedna pomadka kosztuje 119 zł ... Niby dużo ale patrząc na efekt i jakość to może to tak w sam raz?
Dałam sobie spokój bo miałam silne postanowienie nie kupować a zużyć to co mam. No ale cóż ...
Przyszły Święta a co za tym idzie szał zakupowy. Popuściły mi hamulce i kupiłam parę kosmetyków w tym zestaw od Huda Beauty w prześlicznym, metalowym pudełeczku w kształcie ust.

Zdecydowałam się na Muse & Angelic. W takim pudełeczku znajdziemy konturówkę, pomadkę matującą i błyszczyk. Odcień jest powalający!! A jak z resztą? Otóż jeżeli użyjemy konturówki i płynnej, matowej pomadki to efekt jest dość długotrwały. Pomadka zastyga nam na ustach i utrzymuje się dość długo. Mam ją akurat teraz na ustach, jest godzina 18:00. Makijaż robiłam o 12ej. Jadłam między czasie ciastko, piłam dwie herbaty, wodę oraz jadłam obiad. Nadal mam ją na ustach. Wiadomo że już nie wygląda tak pięknie jak zaraz po pomalowaniu ale spokojnie możecie w niej pić i jeść i utrzymuje się. Gdy nałożymy jeszcze na nią błyszczyk to trwałość jest nieco krótsza bo właśnie ten błyszczyk skraca jej trwałość, on nie zastyga. Zjadamy zatem tą pomadkę przez błyszczyk. Niemniej jednak efekt jest również przepiękny ale jak dla mnie na większe wyjścia. Co jest też dla mnie nowością to to, że pomadka jest nieco bardziej wodnista, płynna niż te z którymi miałam wcześniej do czynienia. To nic, spokojnie się nią umalujecie i nie zrobicie sobie krzywdy.
Za taki zestaw zapłaciłam 139 zł i nie żałuję :) Z tego co wiem to online nie jest dostępny w Sephora a jak jest stacjonarnie tego nie wiem, musicie sprawdzić w swoich miastach.
Zdjęcie jeszcze w świątecznych dekoracjach ale takie mam właśnie z Hudą i bardzo mi się podoba.

Ważne - każda matowa pomadka czy to tania czy droga będzie wyglądać pięknie tylko i wyłącznie na zadbanych, nawilżonych ustach. Wszystkie suche skórki, popękane usta psują efekt. 

A Wy możecie mi polecić jakieś płynne, matowe pomadki w konkurencyjnej cenie?
I jakie macie zdanie na temat tych pomadek od Hudej? Czekam na Wasze komentarze i zapraszam Was na mojego Instagrama tutaj

Pozdrawiam,
A.

Przyjemniaczki

Witajcie !!


Pierwszy w tym roku post z Przyjemniaczkami :) Niewiele ich nazbierałam ale zawsze coś.
Jest to 5 produktów które szczerze Wam mogę polecić ale nie są na tyle powalające na kolana by napisać o nich osobny post. W skład przyjemniaczków wchodzą :
Dwa żele pod prysznic marki Dove o dość sporej pojemności bo aż 500 ml. Zazwyczaj kupuję żele marki Nivea ale tym razem zrobiłam wyjątek. Od czasu do czasu można przecież żele i markę zmienić, prawda? :) Oba produkty spisały się świetnie. Robiły to co do nich należy, zapachy mają przyjemne, są wydajne i ładnie się pienią. Kupicie je np. w Hebe a teraz jest na nie promocja i kosztują 11,19 a normalnie 13,99 i jeszcze taka ciekawostka bo może nie każdy wie. Jeśli macie kartkę z Hebe to kupicie je w cenie 8,39 zł. Więc jak widać warto mieć taką kartę.
Kolejny z przyjemniaczków to również żel pod prysznic a raczej olejek marki Nivea. Pachnie bardzo przyjemnie, również się pieni ale nieco mniej niż normalne żele. Przyjemnie się go rozprowadza po skórze. Również spełnia swoje zadanie i jest teraz w Hebe w promocji 10,00 zł a normalnie 15,99zł.
Bardzo lubię produkty myjące marki Nivea.

Następny produkt to maska do włosów marki KALLOS i powiem Wam że jest to mój pierwszy produkt od nich. Nigdy wcześniej jakoś mi w ręce nie wpadła ta maska mimo że był czas że pokazywała się na blogach i w internecie. Bardzo ładnie pachnie i ten zapach dość długo utrzymuje się na włosach. Moje włosy bardzo polubiły tą maskę, są po niej przyjemne w dotyku, gładkie i ładnie się błyszczą. Jest dość wydajna i w sumie tania. Za taką wielką puchę 1000 ml płacimy 11,99 zł a teraz w promocji 8,99 zł. Więc się opłaca.
Kolejny i już ostatni z produktów to krem do twarzy od MIXA. Lekki krem nawilżający 24h przeciw błyszczeniu się skóry. Co do niego to mam mieszane uczucia... Bo faktycznie nawilża ale na pewno nie jest to nawilżenie 24h to raz ... dwa nie odpowiada mi jego zapach - jest taki pudrowy, ciężki. Nie sprawdza się pod makijaż bo puder czy krem BB się pod nim rolują. Używam go jeśli nigdzie nie wychodzę, tak po domu ;) Czy jak jadę na zakupy a się nie maluję lub na wyjścia z psem. Czy go polecam? Szczerze mówiąc sama nie wiem - na pewno już do niego nie wrócę.

Tyle kochani jeśli chodzi o Przyjemniaczków. Nie ma ich zbyt wiele ale zawsze to coś. Na pewno polecam Wam te żele i maskę do włosów a krem? No cóż ... Musicie sobie o nim same opinię wyrobić.

Cudownego tygodnia Wam życzę.
A.

Podsumowanie roku 2017 i zmiany w 2018

Witajcie kochani,

Przyszedł czas na podsumowanie roku 2017 pod względem kosmetyków i całokształtu na blogu.
Zacznę może od tego co się działo na blogu i Instagramie, otóż blog nie cieszy się takim zainteresowaniem jakim bym chciała by się cieszył ale zdaje sobie sprawę z tego że jest to tylko i wyłącznie moja wina gdyż posty pojawiają się rzadko a co za tym idzie i Wy rzadko tu zaglądacie. Mam mocne postanowienie poprawy ale co z tego wyjdzie? Tego nie wiem. Na pewno zajdą pewne zmiany gdyż nie będę skupiała się tylko na tematyce kosmetycznej. Powód jest banalny - znudziło mi się pisanie tylko o kosmetykach a też nie mam takiego zapotrzebowania na kosmetyki jak kiedyś. Staram się teraz świadomie kupować kosmetyki, jeśli sprawdzi mi się konkretny krem do twarzy to kupuję tylko jego a co za tym idzie musiałabym co miesiąc pisać prawie o tych samych kosmetykach. Tak więc widzicie same to nie ma sensu. Tematyka się nieco zmieni. Będzie o kosmetykach ale też o luźnych, życiowych tematach. Przynajmniej postaram się żeby tak było. Mam nadzieję że blog będzie się cieszył większym zainteresowaniem. Będzie też prawdopodobnie nowa nazwa bloga ale tego jeszcze nie wiem. Jeśli chodzi o Instagram to jest większe zainteresowanie niż blogiem ale to też dlatego że i mnie tam jest więcej. Częściej publikuje zdjęcia, jestem aktywniejsza na Waszych kontach. I przyznam że długo się zastanawiałam czy nie skasować bloga a zostać tylko na Instagramie. Nadal mam takie myśli i postanowiłam że dam sobie dokładnie pół roku. Jeśli na blogu nic się nie zmieni to go usunę i zostawię tylko Instagram. No zobaczymy jak to będzie. To tak dla informacji żebyście wiedzieli jakie mam plany.

Co do kosmetyków które były moimi najlepszymi kosmetykami w roku 2017 i które będę kupować również w roku 2018 to są to na pewno :

- Balsam/Błyszczyk do ust od marki CLARINS o którym pisałam Wam tutaj. Używam go systematycznie od momentu zakupu i jestem bardzo zadowolona. Zachęcam do przeczytania recenzji.
- Fluid BB również od marki CLARINS o którym pisałam recenzję tutaj. Używam go do pracy czy na wyjścia ze znajomymi. Daje ładny, naturalny efekt. Nie jest to mega kryjący produkt ale ja takiego nie potrzebuje. Idealny dla moich potrzeb.
- Krem na dzień i na noc również marki CLARINS (chyba się uzależniłam od tej marki), pisałam Wam o tych kremach tutaj. Naprawdę Wam polecam te dwa kremy.
- Kolejny krem do twarzy ale tym razem od marki BANDI, mam kilka ich produktów i zawsze jestem zadowolona. Używam ich produktów ja i moja mama. Obie sobie chwalimy. A o tym kremiku poczytacie tutaj
- Dobre zdanie wyrobiłam sobie również na temat olejku do demakijażu marki Vichy, który jest póki co moim faworytem spośród wszystkich które dotąd używałam. A dokładne informacje o nim znajdziecie tutaj.
- Najlepsza maska jaką miałam w tym roku okazję kupić to maska marki ORIGINS, recenzja dostępna tutaj. W tym roku zaszalałam z maskami, były to mega popularne lub takie na każdą kieszeń ale ta Original Skin Retexturing Mask with Rose Clay jest naprawdę godna polecenia.  
- Kolejne dwa produkty które zasługują na miano rocznych ulubieńców to krem pod oczy oraz serum na noc marki Kiehl's. Oba te produkty kupiłam z ciekawości bo było o nich głośno w sieci i nie żałuje. Polecam i zachęcam do recenzji kremu pod oczy oraz olejku. 
- W zasadzie w roku 2017 skupiłam się na pielęgnacji niż na kosmetykach kolorowych bo uważam że piękna kobieta to ta zadbana a nie wymalowana ale taką perełkę którą mogę Wam polecić to rozświetlacz marki BENEFIT o którym pisałam tutaj.

 Wyżej wymienione kosmetyki to taka moja złota dziewiątka która urzekła mnie najbardziej w poprzednim roku i taka która będzie ze mną w tym 2018 roku.
Kochani a jak jest u Was? Jakie Wy macie takie najbardziej ulubione produkty w roku 2017? Chętnie się dowiem.

Jest to mój pierwszy post w roku 2018 i tak jak Wam wyżej pisałam daje sobie jeszcze pół roku dokładnie do połowy czerwca i jeśli nie drgnie tak jak bym chciała to usuwam go z sieci. Zapraszam Was też na Instagram.

Pozdrawiam i życzę Wam samych cudowności w tym 2018 roku!
A.

Moja przygoda z Semilac


Witajcie,


Opowiem Wam dziś jak to u mnie pojawiły się hybrydy :) Ale po kolei ... Dokładnie 7 lat temu gdy za "moich czasów" były modne paznokcie żelowe i tzw. tipsy, zakupiłam sobie lampę, zestaw startowy i całą masę ozdób i przeróżnych dodatków. Moda trwała a ja nabywałam umiejętności z tym że robiłam paznokcie tylko sobie i mojej mamie gdyż byłam samoukiem. Nie miałam żadnych kursów ani papierów na moje umiejętności. Nie lubię jak ktoś coś robi przy moich paznokciach bo jestem przysłowiową "Zosią samosią". Tak jak ja sobie zrobię tak mi nikt nie zrobi - wiecie o co chodzi ;) więc dlatego kupiłam wszystko i robiłam sama. Po trzech latach szaleństw paznokcie żelowe mi się znudziły, postanowiłam że kładę nacisk na naturalność i będę miała swoją, zadbaną płytkę paznokciową. I tak też zrobiłam. Zainwestowałam w przeróżne odżywki do paznokci. O niektórych pisałam Wam też na blogu. I przez pewien czas faktycznie miałam zdrowe, ładne paznokcie ale za nic w świecie nie umiałam ich zapuścić a jak już mi się trochę udało to zaraz mi tak pękały że musiałam znowu obcinać. Przykra sprawa kiedy czegoś chcesz a nie masz ;)
Później weszły hybrydy ale ja długo się zarzekałam że ich mieć nie będę bo doprowadziłam moje paznokcie do ładu i składu i niech jest tak jak zostanie. Długo zapierałam się rękami i nogami ale między czasie obserwowałam piękne paznokcie koleżanek na Instagramie czy Blogach! Żal mi było ale twardo żyłam w postanowieniu że NIE i koniec. Do czasu ... dokładnie do września tego roku.


Będąc w Polsce w końcu dałam się namówić, ponieść fantazji i zakupiłam zestaw startowy z SEMILAC do tego dwa dodatkowe kolory. Pomyślałam "Ach dobra ... spróbuję". I ciesze się że w końcu coś we mnie pękło i kupiłam hybrydy :) Teraz mam ładne paznokcie o takiej długości o jakiej marzyłam. Mogę kombinować z kolorami czy ozdobami. Oczywiście znowu się uczę, próbuję i analizuję ale jestem na dobrej drodze. Dłonie z ładnym kształtem i kolorem paznokci wyglądają naprawdę elegancko i ładnie. Więc jeśli się jeszcze zastanawiasz to nie trać czasu tylko idź i kup zestaw startowy do hybryd i czaruj z nich piękne paznokcie.


Manicure hybrydowy do trudnych nie należy, wystarczy nauczyć się kilku zasad ale to wszystko spokojnie znajdziesz na YouToube. Inspiracje również znajdziesz tam lub na Instagramie czy gdzieś w sieci. Ja zdecydowałam się na Semilac bo dużo osób go używa i sobie chwali a ja chciałam postawić na dobre produkty do których na starcie się nie zrażę.
Mój zestaw startowy kupiłam stacjonarnie ale równie dobrze możesz kupić ich rzeczy na stronie internetowej producenta. Mój zestaw kosztował 129 zł a w jego skład wchodzi lampa LED 6W, Baza, Top i 3 kolory hybryd i to wszystko w pojemności 3 ml. Do tego Cleaner i Remover w pojemności 50 ml, pilnik do paznokci i striper do zdrapywania hybryd. Z całości jestem zadowolona ale mam dwie uwagi otóż powinien w zestawie znajdować się również blok polerski do zmatowienia płytki paznokcia oraz kolory powinny być nieco neutralne bo te w zestawie mi się nie podobają ale to akurat rzecz gustu. Najważniejszy ten blok polerski który uważam być powinien. Na stronie producenta jest cała masa lakierów hybrydowych i na pewno znajdziecie coś dla siebie.
Szczerze Wam polecam i pewnie od czasu do czasu Wam będę wrzucać zdjęcia moich paznokci i efektów nauki - tu albo na Instagramie :)

Kochani,
Cudownego, nowego tygodnia!
A.

Clarins Natural Lip Perfector


Witajcie moi mili :)


Napiszę Wam dziś o moim ostatnim prezencie. Kupiłam sobie prezent dla samej siebie :) Fajne są takie prezenty, prawda? :) Dokładniej to kupiłam zestaw kosmetyków od marki Clarins w którym znajdowała się ładna kosmetyczka, krem na dzień pełnowymiarowy, format podróżny kremu na noc oraz błyszczyk/balsam do ust. Kremy te miałam już kiedyś w pełnowymiarowych słoiczkach i bardzo ale to bardzo je polubiłam a pisałam Wam o nich tutaj więc więcej o nich pisać raczej nie będę bo są to moje hiciory roku. Za to napiszę Wam o tym błyszczyku/balsamie o którym warto słów kilka napisać. Miałam na niego już kiedyś ochotę ale zawsze sceptycznie patrzę na kosmetyki które są popularne w sieci i które mają same pozytywne opinie. Ale że było to cudo w zestawie to innego wyjścia nie miałam bo przecież wyjąć tego nie mogłam. No i dobrze się składa bo nie żałuję że go mam.

Błyszczyk ten jest w ładnym opakowaniu, wygodnie się go aplikuje, ma bardzo przyjemny aplikator - jest to taki "puszek" który sunie po ustach w przyjemny sposób zostawiając na ustach odpowiednią ilość produktu który dokładnie nawilża, odżywia i upiększa nasze usta. 
W okresie jesienno- zimowym moje usta są często przesuszone i popękane a błyszczyk ten dzięki zawartości masła shea, dzikiego mango, rośliny skwalen, lukrecji, oraz oliwki bardzo dobrze mi te usta nawilża. Efekt jest natychmiastowy i ulga również.
Z racji tego że ma delikatny połysk (ja mam wersję 01, czyli taki ładny naturalny kolor) nadaje się do dziennego makijażu. Makijaż jest wtedy świeży z ładnymi, zdrowymi ustami.
Błyszczyk ten nie klei ust co jest dla mnie ogromnie ważne, nie lubię jak usta się kleją do siebie i są lepkie! Kupicie go za 79 zł i jest to 12 ml produktu. Ja mam 5 ml ale według mnie jest wydajny i na dość trochę mi starczy. Myślę że jeśli będę go używać na zmianę z moim równie ulubionym balsamem do ust od Neutrogeny to spokojnie starczy mi na połowę zimy. Czy kupię ponownie? Pewnie tak :) :)

Jutro już piątek a co za tym idzie weekend więc życzę Wam cudownego weekendu i wpadajcie na Instagram klik :)